- Ty chyba sobie żartujesz? Przecież to jest
niebezpieczne!
- Jest, gdy nie używa się odpowiednio rozumu. Przecież
wiesz, że nie jestem głupi.
- No tak, ale ja się o ciebie martwię. A masz zamiar
powiedzieć o tym rodzicom?
- Na razie nie ;) Jak wygram to im powiem ;)
- Tak, takie umilenie czegoś, co doprowadziłoby mamę do
zawału – rzekłam sarkastycznie.
- No już weź przestań marudzić ;) I tak wystartuję, nie
możesz mi zabronić ;p
- Wiem i to jest najgorsze. Ale będę mogła Cię wspierać
wtedy?
- Pewnie ;) Mam kilka biletów na widownię dla rodziny i
znajomych, a twoja obecność jest obowiązkowa ;)
- Fajnie ;) Ale proszę, zastanów się jeszcze nad tym,
masz kilka dni i jeśli się zawahasz, od razu się wycofaj.
- Dobrze, postaram się zrobić co w mojej mocy – brat mnie
przytulił i jak zawsze miał w zwyczaju, zmierzwił moje włosy.
Pewnie zastanawiasz się o czym tak zawzięcie
dyskutowaliśmy. Otóż mój cudowny, starszy, dwudziestoletni braciszek postanowił
wziąć udział w wyścigach samochodowych jako kierowca. Od zawsze jego pasją były
samochody, ale nie rozumiem dlaczego on jest takim lekkoduchem i nie przejmuje
się tym, co może się stać podczas takiego wyścigu. On jest tylko amatorem, nie
zawodowcem, boję się o niego, ale nie widzę żeby udało mi się odwieść go od
tego planu. Z jednej strony chciałam o tym powiedzieć rodzicom, oni na pewno by
sobie z nim poważnie porozmawiali, ale z drugiej chciałam być lojalna wobec
brata.
3 dni później.
Na wyścig zabrałam ze sobą swoją najlepszą przyjaciółkę.
Dziewczyna poszła zająć nasze miejsca, a ja poszłam do budynku, gdzie
przebywali wszyscy zawodnicy. Było tam ogromne zamieszanie, pewnie nawet nikt
nie zauważył, że tam jestem. Szłam korytarzem, przebijając się przez tłum
ludzi, w końcu dotarłam do drzwi, gdzie wisiała kartka z kilkoma nazwiskami, w
tym mojego brata. Zapukałam, ale nikt nie odpowiadał ani nie otwierał. Sama
otworzyłam drzwi, lecz okazało się, że nikogo tam nie ma. Gwałtowanie
odwróciłam się by odejść, lecz wpadłam wprost na jakiegoś chłopaka. Był ubrany
w strój do wyścigu, a w lewej ręce trzymał kask.
- Zdaje mi się, że publiczności czy fankom zawodników nie
można tu przebywać ;) – zaczął i się zaśmiał.
- Przepraszam, ja tylko szukam swojego brata. On startuje
i chciałam jeszcze z nim porozmawiać.
- Raczej go już tu nie znajdziesz, wszyscy właśnie udają
się na stanowiska ;)
- A ty, też startujesz?
- Tak ;) Musiałem jeszcze po coś wrócić xd
- Aha, spoko ;) Dzięki za informacje, to ja wracam na
widownie ;) – zaczęłam się oddalać, gdy chłopak chwycił mnie za rękaw bluzy i
lekko odwrócił w swoją stronę.
- Tak w ogóle to jestem Louis ;) A ty ? – uśmiechnął się
i wyciągnął dłoń w moją stronę.
- [t.i.] ;) Miło mi – chwyciłam jego dłoń. Była taka
ciepła, a moje ciało przeszedł przyjemy dreszcz. Lekko uśmiechnęłam się pod
nosem – powodzenia ;) – szepnęłam i przebijając się znów przez tłum, wróciłam
do przyjaciółki. Siedząc wśród wszystkich oglądających, denerwowałam się jak
nigdy dotąd, choć mojemu bratu szło bardzo dobrze. Pod sam koniec został
wyprzedzony, przez jeden samochód, więc ostatecznie zajął drugie miejsce. Zbiegłyśmy
w stronę toru, by od razu go przytulić, pogratulować, a przede wszystkim
powiedzieć mu, że cieszę się, że nic mu się nie stało.
- Gratuluję braciszku < 3 Przepraszam, że w Ciebie nie
wierzyłam – przytuliłam go mocno.
- Dzięki ;) Ale żałuję, że nie wygrałem xd Mogłem się
postarać bardziej ;)
- Starałeś się przez cały wyścig ;) Po prostu ktoś miał
więcej szczęścia pod koniec ;)
- Farciarz z tego chłopaka ;) Mimo to i tak jakąś nagrodę
też dostanę ;d
- Tak w ogóle to kto to był, ten co wygrał?
- Nie pamiętam jak on ma na imię, ale ... – zaczął się
rozglądać – Oo, stoi tam. – brat wskazał kierunek. Odwróciłam swój wzrok i na
linii prostej spostrzegłam chłopaka, którego wcześniej spotkałam. Stał tam z
piątką dziewczyn. Jedna wyglądała na jego mamę, reszta to mogły być jego
siostry, dwie nastolatki i dwie trochę młodsze – bliźniaczki. Chłopak jedną z
nich trzymał na rękach, ona obejmowała go za szyję, a druga tuliła się do jego
nogi. Wyglądało to uroczo, na sam widok się uśmiechałam. Chłopak był
szczęśliwy, rozmawiał z nimi, a uśmiechy nie schodziły z ich twarzy. Nagle nasz
wzrok się spotkał, przeszył mnie ten sam przyjemny dreszcz, co przy uścisku
dłoni. Na twarzy Louis’ego pojawił się szerszy uśmiech. Odwzajemniłam go, lecz
po chwili z zamyślenia wyrwał mnie brat.
- Ej, słyszałaś co mówiłem?
- Yy, co? Przepraszam, ale nie.
- W sumie to nie było nic ważnego. Ok, teraz mamy iść na
rozdanie nagród ;) Idziecie ze mną pod podium?
- Pewnie ;) – poszłyśmy za moim bratem. Gdy wyczytali
jego nazwisko i wchodził na stopień, krzyczałyśmy jak oszalałe, że jest
najlepszy xd Po chwili na najwyższy stopień wkroczył Lou, dumny ze swojego
zwycięstwa. Odwróciłam na chwilę wzrok z jego osoby, gdyż przyprawiał mnie o
najróżniejsze emocje. Jednak po chwili przyjaciółka dźgnęła mnie w bok, mówiąc
że chłopak cały czas na mnie spogląda. Znów popatrzyłam na niego, a on patrzył
na mnie, uśmiechał się i mrugnął do mnie. Nie wiedziałam jako co mam odbierać
te dziwne sygnały.
Wszyscy pomału zaczęli się rozchodzić, ja też zmierzałam
za moim bratem do wyjścia, gdy poczułam czyjąś rękę na moim odkrytym ramieniu,
było lato, więc miałam na sobie koszulkę na ramiączkach. Odwróciłam się i
zobaczyłam Lou.
- Hej, przepraszam, że cię jeszcze zatrzymuję, ale mam
pytanie?
- Słucham? – uśmiechnęłam się do niego ciepło, widząc że
jest trochę zdenerwowany.
- Czy .. eee, nie wybrałabyś się kiedyś ze mną na kawę,
żeby sobie pogadać?
- Pewnie, bardzo chętnie ;)
- Naprawdę? – zapytał lekko zdziwiony, ale z uśmiechem
na twarzy.
- Tak ;)
- To super, nawet nie wiesz jak się cieszę ;) To tutaj
masz mój numer ;) – podał mi karteczkę złożoną na pół – zadzwoń albo napisz,
żebym miał twój numer ;)
- Ok ;) – uśmiechnęłam się jeszcze bardziej – Do
zobaczenia ;) – pożegnałam się i ruszyłam w stronę brata i przyjaciółki, którzy
czekali na mnie i dziwnie patrzyli w moją stronę. Odwróciłam jeszcze na chwilę
głowę, chłopak stał w tym samym miejscu, patrzył jak odchodzę i mi pomachał. Odpowiedziałam
tym samym, po chwili byłam już koło brata i otwierałam złożoną karteczkę. Był tam
ciąg liter i podpis „zadzwoń, Louis x”.
- Ej, skąd ty go znasz ? – z zamyślenia wyrwał mnie głos
przyjaciółki.
- Co? Kogo?
- No Louis’ego Tomlinsona?
- A ty skąd wiesz jak on się nazywa?
- No przecież chyba każdy w Anglii go zna i za granicą
zresztą też – popatrzyłam na nią zdezorientowanym wzrokiem – No tak, ty nie
siedzisz w tych sprawach. Louis jest piosenkarzem, należy do tego zespołu One
Direction.
- Żartujesz? To naprawdę on?
- Tak, na pewno ;) Na miliard procent to był on ;)
Ścisnęłam w dłoni mocniej karteczkę z jego numerem. Wielka
gwiazda i chce pogadać z kimś takim jak ja, przecież to dziwne. Postanowiłam,
że nie będę się z nim kontaktować. Znając zachowania i przyzwyczajenia gwiazd,
pewnie szybko o mnie zapomni i nawet się nie zorientuje, że jakaś tam
dziewczyna do niego nie zadzwoniła.
3 tygodnie później.
Szłam właśnie zatłoczoną Oxford Street, gdy usłyszałam
swoje imię. Było tam mnóstwo ludzi, więc każdy mógł być wołany. Jednak głos się
nasilał, w końcu się odwróciłam i rozejrzałam, ale nie widziałam nikogo
szczególnego kto mógłby się zbliżać konkretnie w moją stronę. Ruszyłam dalej,
ale po chwili czyjś, męski głos był już na tyle słyszalny jakby był zaraz za
mną.
- [t.i.], poczekaj! – przystanęłam i poczułam czyjąś
dłoń na ramieniu. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Lou, który trzymał za ręce
dwie identyczne dziewczynki – Czy ty przede mną uciekasz ? – uśmiechnął się słodko.
Byłam lekko zmieszana, że to on.
- Nie ;) Oczywiście, że nie ;) Nie wiedziałam, że to mnie
ktoś woła ;)
- Aha ;) W sumie mnóstwo tu ludzi się kręci ;p
- Tak, sporo ;)
- To jakieś przeznaczenie, że Cię dziś spotkałem –
zaśmiał się. – Od trzech tygodni czekam na twój telefon, a tu nic ;)
Lekko się uśmiechnęłam pod nosem, pamiętał, że to już trzy
tygodnie minęły
- Przepraszam, tak wyszło. Nie mogłam zadzwonić.
- Ok, rozumiem ;) Ważne sprawy ;) To może teraz dasz się
namówić na kawę? Dziewczynki chętnie odpoczną po zakupach ;)
- No dobrze ;) – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- A tak w ogóle to są moje siostrzyczki – Daisy i Phoebe
;)
- Cześć, miło was poznać ;)
- Czeeeść ! ;) – odrzekły chórem, bardzo zadowolone.
Poszliśmy wspólnie do najbliższej kawiarni, Louis zamówił
dla dziewczynek gorącą czekoladę i coś słodkiego, a dla nas kawę. Bliźniaczki zajadały
smakołyki, a my dużo rozmawialiśmy. Czas mijał nam bardzo miło, dużo się
śmialiśmy, a ja mogłam lepiej poznać Lou. Zaczęłam żałować, że jakiś czas temu
pomyślałam, że chłopak jak każda gwiazdka jest pewnie zapatrzony w siebie i
egoistyczny, ale widząc jak traktuje i kocha swoje siostry, jaki jest miły i
zabawny, zmieniłam zdanie. Dałam mu też swój numer, żebyśmy jednak jak coś
mogli się ze sobą skontaktować ;)
- Louis, to idziemy teraz do tego wesołego miasteczka? –
zapytała jedna, szczerząc do niego ząbki.
- Za chwilkę, na razie posiedźmy jeszcze z [t.i.] ;)
- Nie, nie trzeba ;) Idźcie, ja i tak powinnam się już
zbierać do domu ;)
- Nie ! – Daisy wstała, podeszła do mnie, wgramoliła się
na moje kolana i objęła na wysokości szyi – [t.i.], chodź z nami ;) Prosimy!
- Tak, prosimy ;p Bardzo jesteś fajna ;)
Zaśmiałam się i popatrzyłam na Louis’ego wzrokiem ‘co mam
robić?’
- No, dziewczynkom się nie odmawia – uśmiechnął się w
moją stronę.
- No dobrze ;) Pójdę w wami ;p – obie zaczęły krzyczeć ze
szczęścia i zaczęły mnie tulić. Widząc to, Louis podszedł do nas i przytulił
nas wszystkie trzy, ciesząc się razem z siostrami
- Lou, proszę. Udusicie mnie – zaśmiałam się.
- Dobra, puśćcie ją – chłopak oderwał się, śmiejąc, to
samo zrobiły dziewczynki. Louis zapłacił za nas, wstałam od stolika, a
dziewczynki chwyciły mnie za ręce – Ej, a ja to co? – zapytał, udając obrażoną
minę.
- Z Tobą szłyśmy przedtem, teraz chcemy z [t.i.] – zaśmiały
się i wystawiły do niego języki. Popatrzył na mnie z niedowierzaniem i śmiechem.
- Cóż poradzić ;) Bywa – powiedziałam.
- Jakoś to przeżyję ;) Przynajmniej od nich odpocznę, a
ty zobaczysz jak Cię wymęczą ;p
- W razie czego pomożesz ;p
- No nie wiem, będę musiał się poważnie zastanowić ;d –
popatrzyłam na niego słodkim, błagającym wzrokiem – No ok, oczywiście, że
pomogę ;d
- Super ;) – ruszyliśmy w stronę wesołego miasteczka. Bliźniaczki
naprawdę nas wymęczyły, biegały od atrakcji do atrakcji. Udało nam się na
chwilę przystanąć, bo chciały watę cukrową. Usiedliśmy na jednej z ławek,
dziewczynki siedziały pomiędzy nami i zajadały się, brudząc przy tym niemiłosiernie.
- Louis .. – zaczęła Phoebe.
- Tak?
- Czy [t.i.] to twoja dziewczyna? – zamurowało mnie,
słysząc takie pytanie z ust 8-letniej siostry chłopaka.
- Nie ;) – uśmiechnął się w ich stronę.
- Szkoda – odparła Daisy, nadal zajadając się watą.
- Tak, bardzo szkoda ;) – popatrzył w moją stronę z
iskierkami w oczach, uśmiechnęłam się lekko speszona. Po chwili zaskoczyły z
ławki i pobiegły w stronę kolejnej atrakcji. Poszliśmy za nimi, a one stały pod
wielkim kołem, do którego prowadziła wielka kolejka.
- Na pewno na to chcecie iść? – spytał je brat.
- Taaaaak ! –odrzekły radośnie.
- No dobrze ;) – ustawiliśmy się w kolejce. Daisy trzymała
mnie za prawą rękę, a Louis stał po mojej lewej stronie z Phoebe. Obserwowałam ogromne
koło, gdy w tej samej chwili poczułam, że dziewczynka puszcza moją rękę, jednak
po kilku sekundach poczułam dotyk na drugiej dłoni, nadal nie odwróciłam wzroku
od atrakcji, bo szczerze mówiąc trochę mnie przerażała, ale nagle usłyszałam
głos jednej z dziewczynek.
- Patrz jak oni słodko razem wyglądają – odwróciłam głowę
i zorientowałam się, że trzymam za rękę Lou. Czując się niezręcznie, szybko ją
puściłam i szybko odwróciłam zmieszana.
- Czemu to zrobiłyście? – zapytałam, kucając przed nimi.
- No bo my chcemy, żebyście byli ze sobą.
- Ale tak nie można – zaczęłam im tłumaczyć.
- Louis nie protestował, a zobaczył to od razu –
popatrzyłam na niego, a on potwierdził.
- Dlaczego ? – zapytałam go.
- Braciszku, powiedz jej coś !
- Nie pogniewałabym się za jakieś wyjaśnienia – wstałam i
stanęłam przed nim.
- Po co miałem to przerywać, skoro to było przyjemne.
- Nie rozumiem.
- No podobasz mi się i w sumie dziewczynki ułatwiły mi
trochę sprawę.
Pełno myśli zaczęło kłębić się w mojej głowie, mnóstwo
pytań bez odpowiedzi. Nagle pod wpływem emocji, zaczęłam się wycofywać, szepnęłam
do chłopaka ciche ‘przepraszam’, odwróciłam się i zaczęłam biegnąc przed siebie.
Chłopak mnie wołał i ruszył za mną, ale za daleko nie mógł, gdyż nie mógł
zostawić swoich sióstr. Po 20 minutach byłam już koło swojego domu, wpadłam do
niego i szybko zamknęłam się w swoim pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam
płakać, zastanawiając się nad swoim zachowaniem. Dlaczego tak zrobiłam,
dlaczego w ogóle uciekłam, jak mogliśmy przecież spokojnie porozmawiać. On tylko
powiedział, że mu się podobam, to od razu nie musi znaczyć niewiadomo czego. Zresztą
muszę przyznać, on też mi się podoba, jest zabawny i opiekuńczy i, boże jaka ze
mnie głupia idiotka. Nagle nagminnie, przez dobre pół godziny przychodziło
kilka smsów i kilka razy dzwonił telefon. Nie miałam sił nawet po niego się ruszyć.
W końcu gdy chwyciłam w dłoń telefon, po wcześniejszym uspokojeniu się i
przetarciu oczy. Wszystkie smsy było od Lou: ‘co się stało? Dlaczego uciekłaś? Lou x’, ‘zrobiłem coś nie tak ?
przepraszam ;* Lou x’, ‘ odezwij się, martwie się ;) Lou x’, ‘[t.i.], wszystko
w porządku ? odezwij się, proszę. Dziewczynki się martwią, że zrobiły coś nie
tak. Są smutne, że poszłaś bez pożegnania. Lou x’, ‘teraz to już się o ciebie
boję ! dlaczego nie odbierasz? Dziewczynki chciały dobrze, ja też. Przepraszam,
odezwij się! Lou x’, ‘naprawdę się boję, odbierz ! mam nadzieję, że nic sobie
nie zrobiłaś, nie darowałbym sobie tego ! Lou x’ . Nie wiedziałam co robić,
naprawdę się o mnie martwił. W końcu wybrałam jego numer.
- [t.i.] ! Jak dobrze, że dzwonisz! Bałem się o ciebie,
wszystko w porządku? – wypowiedział prawie że na jednym oddechu.
- Tak, jest ok – uśmiechnęłam się do siebie i
przecierałam jeszcze zapłakaną twarz – Przepraszam, przeproś od mnie
dziewczynki. Powiedz, że to nie ich wina.
- Czyli moja?
- Tego też nie powiedziałam. To tylko moja wina, źle zareagowałam,
po prostu coś sobie głupiego pomyślałam i pod wpływem emocji uciekłam.
- Nie możesz obwiniać siebie. To też moja wina. Ale jesteś
bezpieczna, jesteś teraz w domu?
- Tak jestem. Jest wszystko dobrze.
- To się cieszę – chłopak wyraźnie odetchnął – i też Cię
przepraszam.
- Spoko, nie gniewam się ;)
- A wracając, co sobie głupiego pomyślałaś?
- Nie chcesz wiedzieć ;)
- Powiedz ;p
- Jestem głupia, bo gdy powiedziałeś, że Ci się podobam,
to pomyślałam, że ty chcesz być ze mną. A jedno wcale nie równa się drugiemu.
- A co byś zrobiła, gdyby tak naprawdę było? ;)
- Nie wiem ;)
- A chcesz się dowiedzieć?
- Niby w jaki sposób? – zapytałam zdziwiona.
- Mogę teraz do ciebie przyjechać?
- Jeśli chcesz, to czemu nie ;)
- Ok ;p To podaj mi adres – chłopak go zapisał, pożegnał
i po chwili rozłączył. Zaczęłam się zastanawiać, co on chce zrobić. Czekając na
niego, wzięłam szybki prysznic i ogarnęłam się, bo wyglądałam strasznie. Dochodziła
już 20, lecz jego nie było. Ułożyłam się pod kocem z książką, ale po chwili
poczułam zmęczenie i zasnęłam. Minęło trochę czasu i usłyszałam głos mojego
brata.
- Dziś chyba nici z waszego spotkania, bo zasnęła – lekko
otwarłam oczy i zobaczyłam brata stojącego z Lou w moich drzwiach. Zobaczyli,
że już nie śpię – przepraszam, że Cię obudziłem – brat się do mnie uśmiechnął.
- Nic się nie stało – podniosłam się do pozycji siedzącej
– dobrze zrobiłeś, bo inaczej spałabym w ubraniach – zaśmiałam się.
- Mogę wejść? – zapytał Lou.
- Tak, oczywiście ;)
- To ja was zostawię – Tomlinson wszedł do środka, a brat
zamknął za sobą drzwi.
- Cieszę się, że nic Ci nie jest ;) – usiadł na skraju
mojego łóżka.
- Dziękuję ;) Ja też się cieszę xd
- Mam coś dla ciebie ;)
- Co takiego? – uśmiechnęłam się na samą myśl.
- Dziewczynki nagrały na Ciebie filmik ;) Zabrały mi
telefon, a potem zabroniły mi oglądać.
- Wow, to ciekawe co tam jest xd
- Też się zastanawiam – chłopak wyciągnął telefon z
kieszeni, wszedł w menu i odnalazł nagranie, podał mi urządzenie i włączyłam
filmik.
- Cześć! Tu Daisy i
Phoebe, twoje ulubione bliźniaczki – dziewczynki szczerzyły się do kamery,
a ja się zaśmiałam, Louis usiadł obok mnie i oglądał ze mną – Chciałybyśmy Cię bardzo przeprosić, Louis
powiedział, że to nie nasza wina, ale i tak chcemy ;-) chciałyśmy tylko,
żebyście oboje byli szczęśliwi, nie gniewaj się na nas ;) I prosimy, odwiedź
nas jeszcze kiedyś, albo najlepiej przychodź do nas cały czas, bo bardzo Cię
lubimy ;) PS. Louis od dawna o Tobie mówił i ON CIĘ KOCHA ! – ostatnie trzy
wyrazy wykrzyczały, a potem zaczęły mówić szeptem – zdradzimy ci jeszcze jedną tajemnicę o nim – zbliżyły się do kamery
– nasz brat jeśli się zakocha, to już na
baaardzo długo albo nawet na zawsze. Więc będziemy miały jeszcze dużoooo
okazji, żeby się z Tobą bawić ;) No to by było na tyle, do zobaczenia – dziewczynki machały do kamery
uśmiechnięte od ucha do ucha, a ja nadal trzymałam telefon w ręce z uśmiechem
na twarzy. Nagle poczułam ciepłe wargi Louis’ego na policzku.
- Ja naprawdę nie wiedziałem co tam jest, ale skoro one
już to wszystko powiedziały.
- Nie musisz tego robić, bo one tak chcą i tak myślą.
- One to wiedzą, bo tak jest naprawdę – odwróciłam głowę
w jego stronę, patrzyłam w jego oczy, w których była sama radość.
- Jak, przecież znamy się tak krótko?
- Zakochuję się niezwykle rzadko, spotkało mnie to kiedyś
tylko raz i tym razem wiem, że to znów się stało. Wystarczyło mi kilka chwil,
gdy się spotkaliśmy i to dało mi siłę do wygrania tamtego wyścigu. Potem przez
tak długo się nie odzywałaś, myślałem że zwariuję, że straciłem szansę na to,
aby móc się z Tobą spotkać. Potem pojawiłaś się na Oxford Street i po prostu wiedziałem,
że nie mogę stracić tej szansy. Spędziliśmy ze sobą prawie cały dzień i moje
uczucie jeszcze bardziej się nasiliło. Wiem, że pewnie to wszystko brzmi dla
ciebie jak z kosmosu, pewnie nie spodziewałaś się czegoś takiego, pewnie
potrzebujesz czasu. Zresztą co ja wygaduję, pewnie nic do mnie nie czujesz –
odwrócił się, siadając do mnie plecami, a mnie zaszkliły się oczy. To co mówił,
było piękne. Przez chwilę się zamyśliłam, ale zaraz na mojej twarzy pojawił się
uśmiech. Wyszłam spod koca, zeszłam z łóżka z drugiej strony, obeszłam je
naokoło i niespodziewanie usiadłam na jego kolanach, obejmując jedną ręką na
wysokości szyi, a drugą chwytając jego brodę i podnosząc głowę, by spojrzał na
mnie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Przepraszam, to tylko ja nawaliłam. Od pierwszego dnia
gdy się spotkaliśmy, twoja osoba mnie zaintrygowała, miałam dreszcze stojąc
blisko ciebie. Ale ja idiotka, dowiadując się, że jesteś kimś znanym,
stwierdziłam, że nie będę tego ciągnąć, bo i tak pewnie o mnie szybko zapomnisz. Przepraszam, że musiałeś tyle czekać i rzeczywiście to chyba było przeznaczenie
;) Wybaczysz mi? Wybaczysz mi tą moją cholerną głupotę?
- Oczywiście, że tak ;) Nawet nie wiesz jak się cieszę ;p
– zbliżył do mnie swoją twarz i złączył nasze usta w czułym pocałunku – kocham Cię,
bardzo Cię kocham - powiedział, gładząc
mój policzek.
- Ja Ciebie też kocham – uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Usiedliśmy razem pod moim kocem na łóżku, wzięliśmy
mojego laptopa na kolana, a Louis pokazywał mi rzeczy związane ze swoim
zespołem i zdjęcia swoich czterech sióstr. Widać, że to wszystko sprawiało mu
ogromną radość, miał pasję, którą dzielił z czterema najlepszymi przyjaciółmi. Kilka
dni później ich poznałam, tak samo jak jego rodzinę.
Jesteśmy ze sobą już 3 lata, 2 tygodnie temu był nasz
ślub, a teraz jesteśmy na wakacjach, daleko od tłumów jego fanek i
codzienności, odpoczywamy, cieszymy się sobą i planujemy powiększenie naszej
rodzinki XD




wyścigi samochodowe? podobają mi się takie klimaty ;D lol imagin miodzio! ^^ i bardzo podoba mi się to że dodajesz animacje ;)
OdpowiedzUsuńNa http://each-love-is-first.blogspot.com pojawił się I rozdział :) ZAPRASZAM :3 x
OdpowiedzUsuń