Właśnie pokłóciłaś się ze swoją najbliższą przyjaciółką.
Kilka dni temu zmarł twój tata, a mama od kilku lat mieszkała daleko od ciebie
ze swoim nowym mężem. Właśnie teraz
potrzebowałaś kogoś bliskiego, natomiast twoja „przyjaciółka” znalazła sobie
chłopaka i wmawiała Ci , że myślisz tylko o sobie i nie dajesz jej spokoju,
wydzwaniając i prosząc o chwilę spotkania. Bolało cię to jeszcze bardziej. Założyłaś
na głowę kaptur i poszłaś do parku. Była późna listopadowa pora, ciemno, wokół
żadnej żywej duszy. To dobrze, mogłaś popłakać w spokoju. Nagle zerwał się
silny wiatr i zrobiło się zimno, czułaś jak powoli zimny dreszcz przeszywa
twoje ciało, czułaś się jakbyś powoli zamarzała, częściowo tak było, bo miałaś
na sobie tylko koszulkę i cienką bluzę. Lekko zamknęłaś oczy i zapomniałaś o
bożym świecie. Miałaś ochotę nawet umrzeć. Nie wiedząc nawet kiedy zasnęłaś na
ławce.
Obudziłaś się następnego dnia, było Ci bardzo ciepło. Do
twoich uszu dochodziła bardzo kojąca muzyka, nie chciałaś otwierać oczu ale
czułaś się jak w niebie. Nawet zastanawiałaś się czy aby czasem rzeczywiście
nie umarłaś. Po chwili jednak je otworzyłaś, byłaś otulona wełnianym kocem i
leżałaś na jakiejś kanapie. Podniosłaś się, a w niewielkiej odległości od łóżka,
przed kominkiem przykucał nieznany Ci chłopak o brązowych włosach, ułożonych w
artystyczny nieład ;) Nie zauważył że się obudziłaś, więc lekko zakaszlałaś, a
on się odwrócił.
- Oo, witaj piękna ;) Jak się spało?
- Yyy, hej. Co ja tu robię i kim ty jesteś?
- Przepraszam, nie przedstawiłem się. Jestem Louis ;) –
podszedł do ciebie, zawadiacko się uśmiechnął i podał Ci rękę.
- Miło mi. A ja [t.i.]. Ale nadal nie wiem, co tu robię
i gdzie w ogóle jestem?
- To proste ;) Znalazłem Cię wczoraj zapłakaną i
zmarzniętą na ławce w parku. Nie mogłem pozwolić, żeby komuś takiemu jak ty
coś się stało, więc zabrałem Cię do swojego domu.
- Nie musiałeś mi pomagać, nawet nie wiesz kim jestem.
Poza tym wolałabym już umrzeć tam w tym parku – łzy zaczęły spływać Ci po
policzku, bo przypomniałaś sobie o wszystkim z wczoraj.
- Wiem, jesteś śliczną dziewczyną, której musiało się
przytrafić coś strasznego. I nie mów tak – usiadł obok ciebie i zaczął ocierać
Ci łzy z policzków, jego dłonie były ciepłe, przeszył cię przyjemny dreszcz gdy
cię dotknął i miałaś ochotę się do niego przytulić – życie jest tylko jedno i
nie warto go odrzucać, bo może spotkać cię w nim jeszcze coś niesamowitego. I wiem, że chyba masz ochotę się komuś wygadać, mam czas i chętnie posłucham.
Na początku nie chciałaś się przed nim otworzyć, ale jego
słodki uśmiech i spojrzenie cię przekonały, zatraciłaś się przez moment w jego
błyszczących tęczówkach, pałały ciepłem i mówiły, że naprawdę chcą Ci pomóc.
Nie mogłaś odmówić. Opowiedziałaś mu wszystko i czułaś się z tym naprawdę
dobrze. Chłopak wysłuchał cię z przejęciem i sam uronił łzę słysząc jak los
cię krzywdził przez wiele lat. Mocno Cię przytulił i obiecał, że on Cię nigdy nie zostawi i że
zawsze będziesz mogła przyjść do niego z prośbą o pomoc. Potem przygotował dla
ciebie śniadanie i podwiózł Cię do domu byś mogła się przebrać. Zaczekał na
ciebie i postanowił przedstawić Cię swoim przyjaciołom. Okazało się, że razem z
Harry’m, Zayn’em, Liam’em i Niall’em tworzy zespół One Direction, o którym ty
oczywiście nigdy nie słyszałaś, mimo że mieszkałaś w Londynie, ale nie miałaś
nawet czasu aby być na bieżąco z tym co działo się w kraju i na świecie.
Zaprzyjaźniłaś się z piątką tych wariatów, którzy nareszcie wnieśli do twojego życia mnóstwo uśmiechu i szczęścia
;) Spotykałaś się z nimi dość często, na ile pozwolił im na to grafik, odcięłaś
się od swojej niby przyjaciółki, teraz miałaś ich oraz dziewczyny Liama –
Danielle i Nialla – Paulinę. Zdołałaś nawet skontaktować się z mamą i pogodzić
się ;)
Po dwóch miesiącach od dnia w którym Lou cię uratował, zostaliście parą ;) Jesteście już ze sobą 3 lata, za 2 miesiące bierzecie ślub, a za 6 urodzi się mały Tomlinson ;)
Po dwóch miesiącach od dnia w którym Lou cię uratował, zostaliście parą ;) Jesteście już ze sobą 3 lata, za 2 miesiące bierzecie ślub, a za 6 urodzi się mały Tomlinson ;)
