wtorek, 9 października 2012

imagin - Louis

Godzina 18, centrum zatłoczonego, pobudzonego, listopadowego, wietrznego Londynu. Wracasz właśnie z zajęć do swojego domu, gdzie czeka na ciebie przyjaciółka z ciepłym obiadem. Miała to szczęście, że wyszła z uczelni wcześniej niż ty. Owinęłaś szczelnie szyję szalikiem i szłaś przyśpieszonym krokiem. Nagle usłyszałaś dźwięk swojego telefonu, byłaś pewna, że to przyjaciółka z zapytaniem, o której będziesz. Zanim jednak go znalazłaś w przeładowanej torebce, ktoś się rozłączył. Okazało się, że dzwonił twój przyjaciel, Louis. Włożyłaś komórkę do kieszeni płaszcza, by szybciej się do niego dostać, przy kolejnym połączeniu. Chwilę później dzwonek znów się rozległ.
- tak, słucham ?
- [t.i.] ? gdzie jesteś ? możesz teraz do mnie jakość dotrzeć ?
- no jestem w centrum – rozejrzałaś się po okolicy – czyli niedaleko, a co ?
- jak dobrze, proszę przyjdź ! muszę z kimś pogadać – mówił z wyczuwalnym smutkiem, żalem czy czymś podobnym w głosie
- ok, będą do 10 minut
- dziękuję
Ruszyłaś w stronę jego domu, po drodze pisząc smsa przyjaciółce, że się spóźnisz, bo musisz zahaczyć o dom Lou. Z chłopakiem przyjaźniłaś się od dziecka. Wasze mamy były znajomymi, więc od najmłodszych lat znaliście się. Jesteś od niego o dwa lata młodsza, więc zawsze traktował Cię jak młodszą siostrę. Mimo, że nie mieszkaliście blisko siebie (on w Doncaster, a ty w Londynie), wasze mamy spotykały się dosyć często, przynajmniej kilka razy w roku. Miło wspominacie czas, gdy pisaliście do siebie zabawne i ciekawe listy, zanim mieliście komórki czy Internet do komunikowania się ze sobą. Od dwóch lat jesteście bliżej siebie, ale tylko w znaczeniu dosłownym, Louis przeprowadził się do Londynu ze względu na zespół w którym zaczął występować, niedługo później poznał tutaj dziewczynę, z którą jest półtorej roku. Studiuje tam gdzie ty, często ją widujesz, ale ona raczej nie jest chętna do widywania się z tobą. Zawsze uważałaś, że wygląda na miłą, zabawną i fajną dziewczynę, z którą Louis jest szczęśliwy. Ona jednak unikała Cię jak ognia, uważała Cię bardziej za konkurentkę do jego serca niż za osobę, z którą również mogłaby się zaprzyjaźnić. Zapewnienia Lou, że jesteście tylko przyjaciółmi średnio pomagały, nie chciała mieć z Tobą nic do czynienia. Rozmawiałaś z nią tylko dwa razy, o ile można nazwać to rozmową, podczas urodzin Louis’ego. Z jednej strony widziałaś, że Lou ją kocha, że ona daje mu ogromne szczęście, z drugiej strony denerwowało Cię jej zachowanie. Nie dało się też ukryć, że chłopak był dla ciebie kimś ważnym, bardzo ważnym. Kochałaś go bardziej niż przyjaciela, ale wiedziałaś że nigdy nic z tego nie będzie. Życie byłoby zbyt piękne, gdyby takie rzeczy się działy. Szłaś teraz do chłopaka z nadzieją, żeby jej tam nie było i zastanawiając się co on chce od ciebie. Dotarłaś do jego domu i niechętnie nacisnęłaś dzwonek. Było Ci cholernie zimno, a musiałaś przedłużyć sobie powrót do domu. Drzwi szybko się otwarły
- mam nadzieję, że to coś ważnego, inaczej Cię zabiję, bo zamarzam ! – wepchnęłaś się do środka przez uchylone drzwi. W korytarzu panował mrok, nie dostrzegałaś nawet swojego przyjaciela –ej, co jest ?
- przepraszam, że przeze mnie zmarzłaś, choć do kuchni, zrobię Ci ciepłe kakao – ściągnęłaś płaszcz i szalik, zostawiając je na wieszaku w przedpokoju i poszłaś za chłopakiem, jego głos był bardzo smutny albo ... zresztą sama nie wiedziałaś. Dopiero w oświetlonym pokoju zauważyłaś, że jego oczy są czerwone. Czyżby płakał ? Możliwe, żeby ten twój zawsze silny i twardy Louis Tomlinson płakał ?
- miśku, co się stało ? – uwielbiał od dziecka gdy tak do niego mówiłaś, chciałaś aby uśmiech do niego wrócił, on jednak milczał, wręczył Ci kubek z gorącym płynem i skierował się do swojego pokoju. Kompletnie nie wiedziałaś, co się mogło stać. Poszłaś za nim, usiadłaś obok i przytuliłaś – powiesz mi w końcu o co chodzi ? – popatrzyłaś na jego smutną twarz
- no bo ... przeżyłem dziś coś, czego nie życzę nikomu nigdy, naprawdę
- a możesz jaśniej ? chcę Ci pomóc, ale ciągle nie wiem o co chodzi
- poszedłem dzisiaj z Kate na jakąś imprezę. Została tam zaproszona, wiesz jako początkująca modelka, więc się zgodziłem z nią pójść. Było mega drętwo, sami ważniacy w garniakach, siedzieliśmy przez chwilę przy barze, gdy powiedziała, że idzie do łazienki. Nie wracała już dobre 15 minut, zastanawiałem się, co się mogło stać, więc poszedłem za nią, no ale wiesz, nie będę wchodził do damskiej toalety. Obok jednak było jakieś pomieszczenie, do którego drzwi były lekko uchylone. Zdawało mi się, że słyszę z niego głos Kate, otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem .. – zamilkł na chwilę - ... ją, całującą się z jakimś typem. Od razu się zorientowali, że ktoś na nich patrzy, a ja stałem po prostu nieruchomo. Kate zaśmiała się tylko pod nosem, pomachała do mnie i wróciła do całowania tego faceta. Wybiegłem stamtąd najszybciej jak potrafiłem, dotarłem do domu i od razu zadzwoniłem do ciebie. Nie rozumiem jak ona mogła mi to zrobić – chłopak wstał, podszedł do okna i opierając się o parapet wpatrywał się w londyński mrok. Nie wiedziałam co mam mu teraz powiedzieć, byłam w szoku, jedyne co przychodziło mi na myśl, to obelgi na Kate
- dziwka – powiedziałam cicho pod nosem, ale Louis to usłyszał
- zgodzę się z Tobą. Szukałbym nawet gorszych określeń, poświęciłem jej półtora roku, a ona się mną tylko bawiła. Jeśli nie chciała być ze mną, mogła mi to powiedzieć wprost, zniósłbym to, a nie robić jakieś gierki
- Louis, tylko się nie załamuj, proszę – podeszłaś do niego i go przytuliłaś – ona nie była ciebie warta
- nie, jest ok ;) nie przejmuję się samym rozstaniem, bardziej boli mnie to, że jej ufałem, że półtora roku poszło na marne. Idiota, ze mnie, byłem idiotą od początku, od dnia w którym mi się spodobała i gdy poprosiłem ją o chodzenie. Teraz wiem, że to był zły pomysł. Zresztą od dawna było jakoś tak dziwnie, ona znikała na całe dnie, pewnie zabawiała się z tym typem. Ale  jest w tym wszystkim jeden plus
- jaki ?
- będę miał więcej czasu dla ciebie, kocie ;)
- ooo, miśku ;d wracamy do naszych przezwisk jak mieliśmy trochę mniej lat ? ;>
- no co ? to był fajny okres w naszym życiu ;d – nareszcie zobaczyłaś uśmiech na twarzy Tomlinsona
- tak, definitywnie najlepszy ;) a wiesz kiedy się skończył ? gdy pojawiła się Kate ..
- proszę, nie wracaj do tego tematu. Ja już o niej zapominam, wszystkie jej rzeczy wylądowały w koszu, to jest zamknięty rozdział, jej już dla mnie NIE MA !
- ok, podoba mi się twoje nastawienie ;) wraca mój silny i twardy Louis ;) x
- on nigdy nie odszedł, miał chwilę załamania, ale to trwało krótko ;) teraz będzie skupiał się na rzeczach naprawdę ważnych
- na przykład jakich ? ;>
- a no takich ;d – chwycił cię w pasie i zaczął gilgotać
- ej ! – nie mogłaś przestać się śmiać – czy  .. denerwowanie  .. innych .. aaa .. to ważna sprawa ? – pytałaś pojedynczymi słowami przerywane atakami śmiechu
- nie ;d ale rozśmieszanie przyjaciół tak ;p – leżeliście już na łóżku, a Louis nie zaprzestawał swojej czynności
- ja to postrzegam inaczej xd – udało Ci się uwolnić jedną swoją rękę i zaczęłaś robić to samo Tomlinsonowi, miał takie same duże łaskotki jak ty. Wygłupiając się tak przez chwilę, w końcu spadliście z łóżka xd – ała, no i widzisz jak to się wszystko skończyło – roześmiałaś się, masując dłonią łokieć w który się uderzyłaś
- oj przepraszam xd ale ja jestem bardziej poszkodowany, ty spadłaś NA MNIE ! rozumiesz, cały twój ciężar był na mnie xd tyłek mnie boli i mi nikt nie pomasuje ;p
- ależ zabawny jesteś, sam sobie pomasuj ;p i jeszcze sugerujesz, że jestem gruba xd foch forever ;p -  podniosłaś się z podłogi, udałaś obrażoną tupiąc nogą i położyłaś się na łóżku
- ależ skąd  kocie, jesteś leciutka jak mały kotek ;D chodziło, że na mnie coś spadło, a na Ciebie nie xd
-dobra, dobra ;p teraz się tłumacz – wystawiłaś mu język
- mogę sobie ;p – odpłacił się tym samym – a teraz się posuń – przesunęłaś się na drugi bok łóżka, Louis położył się w poprzek, kładąc głowę na Twoim brzuchu – ej, a pamiętasz jak przyjechałaś z mamą do nas, a za kilka dni miałaś mieć swoje 5 urodziny, jak poszliśmy na plac zabaw i zrobiłem dla ciebie tort w piaskownicy ?
- hahha, pewnie że pamiętam xd chciałeś, żebym naprawdę go zjadła . chciałeś mnie otruć głupku – uderzyłaś go w ramię
- nie, nie, nie xd nie mógłbym skrzywdzić wtedy mojej małej siostrzyczki xd a na pewno nie celowo, miałem 7 lat, mogłem myśleć, że piasek można jeść xd
- ehe, na pewno xd a pamiętasz jak pojechaliśmy na wycieczkę rowerową i zgubiliśmy się w lesie ?
- taaaak ;d płakałaś jak małe dziecko, a miałaś 14 lat ;d
- no co, ciemno się robiło, a my byliśmy sami w jakimś buszu xd
Wspominaliście tak swoje dzieciństwo i długą przyjaźń przez kilka godzin. Nim się obejrzeliście, było już po 23
- nie możesz teraz wracać do domu, nie pozwolę Ci. Zostajesz dzisiaj na noc xd
- ok, ok. ale zadzwonię od [i.t.p], bo pewnie się martwi. A tak w ogóle to gdzie mój telefon ? – zaczęłaś rozglądać się po pokoju
- może zostawiłaś w płaszczu na dole
- pewnie tak – zeszłaś do przedpokoju, jak się spodziewałaś było tam 7 nieodebranych połączeń od przyjaciółki. Szybko do niej zadzwoniłaś wyjaśniając całą sytuację i wróciłaś na górę
- w łazience są czyste ręczniki, możesz wziąć kąpiel, a do spania dam ci jakiś mój podkoszulek i dresy, ok ?
- myślę, że to dobry pomysł xd muszę przecież w czymś spać ;p
- oj tam , mnie by nie przeszkadzało, gdybyś w niczym nie spała xd
- hahaha, pomarz sobie ;d
- a żebyś wiedziała, że pomarzę – zaśmiał się i dał ci ubranie. Wzięłaś szybki prysznic i wróciłaś do pokoju. Łóżko czekało już na ciebie gotowe, natomiast na podłodze leżał rozłożony koc i poduszki
- a ty na podłodze będziesz spał?
- no tak ;) jestem gentelmanem i zostawiam dla damy wygodniejsze miejsce – znów się zaśmiał i zniknął za drzwiami łazienki
Weszłaś pod kołdrę i szczelnie się nią okryłaś. Pachniała jego perfumami, twoimi ulubionymi. Zaciągnęłaś się tym zapachem i próbowałaś zasnąć, jednak nie mogłaś. Po kilku minutach Louis wrócił do pokoju i rozłożył się na podłodze. Leżałaś po prawej stronie łóżka, a on po lewo, więc byłaś odwrócona do niego placami. Panowała cisza, ledwo słychać było wasze oddechy
- śpisz ? – zapytał w końcu szeptem
- nie, nie mogę zasnąć .
- ja też.
- ej ....
- tak ?
- chodź tu do mnie
- co ?
Odwróciłaś się na drugi bok i odkryłaś kawałek kołdry na wolnym miejscu łóżka
- no wskakuj, nie pozwolę Ci leżeć na podłodze, jest zimno ;) poza tym zmieścisz się ;p – chłopak z uśmiechem na twarzy wstał z podłogi i wcisnął się pod kołdrę.
- dzięki xd jednak najlepiej mi się śpi we własnym łóżku
- tak właśnie myślałam, a teraz dobranoc miśku ;d
- dobranoc kocie ;p
Świadomie czy nieświadomie przez sen zbliżaliście się do siebie, skuliłaś się, on odwrócił się na bok, leżąc bliżej ciebie. Jego broda była na wysokości twojego czoła, a ręka powędrowała na twoją talię, obejmując Cię. Rana obudziłaś się, ale chłopaka nie było w pokoju, poszłaś do łazienki się odświeżyć, a w między czasie ktoś przyszedł do domu. Po skończonej czynności chciałaś zejść na śniadanie, ale na schodach zatrzymałaś się, gdyż usłyszałaś rozmowę Lou z Harry’m. nie chciałaś podsłuchiwać, ale byli na tyle głośno, że wszystko do ciebie docierało
- stary, kiedy tu jej w końcu to powiesz. Nie możecie ukrywać przed sobą swoich uczuć do końca życia. Ty bez niej nie istniejesz, nie widzisz, że tylko Ona może Ci dać prawdziwe szczęście ?! to co zrobiła Kate jest karygodne, a to co robi dla ciebie [t.i], to spełnienie marzeń każdego faceta o prawdziwej przyjaźni i miłości.
- to tak pięknie brzmi tylko w Twoich ustach. Ja się po prostu boję jej stracić, że gdy powiem jej prawdę o swoim uczuciu, ona będzie chciała nadal pozostać tylko moją przyjaciółkom, albo co gorsza nie będzie chciała mnie znać.
- jeśli nie powiesz jej prawdy, nie dowiesz się nigdy. A co jeśli ona Ciebie też kocha i czeka na jakiś Twój ruch ?
- a co jeśli nie ?
- a co jeśli tak ?! człowieku, wszyscy widzą jak [t.i.] na ciebie patrzy, jak Cię traktuje. Zwykła przyjaźń tak nie wygląda, naprawdę.
- no ok, pogadam z nią o tym, ale potem. Teraz pewnie już wstała, muszę zrobić dla niej śniadanie ;)
- no i o to chodzi ;d zadzwonię po południu i chcę usłyszeć, że jesteście razem. Teraz się zmywam, cześć
Żeby wychodzący Styles Cię nie zobaczył, szybko i po cichu wróciłaś do pokoju. Położyłaś się na łóżku i zaczęłaś zastanawiać czy ta rozmowa, którą prowadzili była prawdą, czy tylko tak sobie rozmawiali. Leżałaś w bezruchu kilka minut, gdy do pomieszczenia wszedł Louis z tacą ze śniadaniem
- dzień dobry kocie xd ;) mam dla ciebie coś dobrego – podniosłaś się do pozycji siedzącej i lekko uśmiechnęłaś. Po Louis’m nie było niczego widać, był szczęśliwy jak zawsze
- oo, jak miło ;d widzę same smakołyki – zaczęłaś jeść śniadanie, a Louis siedział obok ciebie i tylko się Tobie przyglądał, nie zaczynał żadnej rozmowy. Po chwili zaczął się śmiać – ej, co jest ? – popatrzyłaś na niego pytającym wzrokiem
- nie nic ;) tylko się pobrudziłaś na twarzy dżemem
- aha, ok xd – zaśmiałaś się, a chłopak wziął serwetkę, chwycił twój podbródek i zaczął Cię wycierać. Po chwili jednak zaczął znacznie się do Ciebie przybliżać. To działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłabyś zareagować jakimkolwiek oddaleniem się. Zamknęłaś oczy i poczułaś ciepłe usta Tomlinsona na swoich wargach. Niezdarnie ale chętnie oddałaś pocałunek.  
- eh, przepraszam. Nie powinienem, jesteś moją przyjaciółką – Louis gwałtownie się od ciebie odsunął i oddalił na drugi koniec pokoju.
- no właśnie, tylko przyjaciółką – podeszłaś bliżej niego, stanęłaś na placach i lekko musnęłaś jego usta
- czy to znaczy, że ...
- tak głupku, tak ! chcę być kimś więcej
- nawet nie wiesz, jak wszystko ułatwiłaś ;)
- wiem ;) słyszałam twoją rozmowę z Harry’m
- naprawdę ? myślałem, że spałaś
- nie, chciałam już zejść na dół ;) no to co ? będziesz mógł powiedzieć Stylesowi, jak zadzwoni, to co chciał usłyszeć ? ;>
- bardzo bym chciał ;D ale nie wiem czy się na to zgodzisz ?
- jeszcze się o to pytasz miśku ;p – objęłaś go na wysokości szyi – przecież Cię kocham ;)
- nawet nie wiesz, jak jestem szczęśliwy słysząc to ;) też Cię kocham - złożył na twoich ustach czuły pocałunek. Po chwili podniósł cię i zaczął kręcić wokół własnej osi.
Zgodnie stwierdziliście, że droga od przyjaźni damsko-męskiej do miłości jest krótka, lecz jakże wyboista. Dzień w którym zostaliście parą, jest najważniejszym dniem w waszym życiu. No może nie licząc dni w których Louis Ci się oświadczył, wzięliście ślub i gdy urodziło się wasze pierwsze dziecko. Teraz jesteście najszczęśliwszą parą na świecie, żyjącą w Londynie. Louis nie zaprzestał występowania w zespole. Godnie sprawuje funkcje męża i ojca xd Macie 2-letnią córeczkę, a w drodze jest wasz syn ;)



____
długo mnie tu nie było ;) ale nareszcie dostałam jakiejś weny ;p z góry przepraszam za błędy, starałam się pisać dobrze, ale zawsze znajdą się jakieś niedopatrzenia ;)

2 komentarze:

  1. ahh jaka piękna historia.. oh, to miłość! haha XD imagin świetny! podoba mi się bardzo ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. hu! hu! no szaleństwo XD podoba mi się :3 czekam na kolejne - Wyrcia.

    OdpowiedzUsuń