Godzina 18, centrum zatłoczonego, pobudzonego,
listopadowego, wietrznego Londynu. Wracasz właśnie z zajęć do swojego domu,
gdzie czeka na ciebie przyjaciółka z ciepłym obiadem. Miała to szczęście, że
wyszła z uczelni wcześniej niż ty. Owinęłaś szczelnie szyję szalikiem i szłaś
przyśpieszonym krokiem. Nagle usłyszałaś dźwięk swojego telefonu, byłaś pewna,
że to przyjaciółka z zapytaniem, o której będziesz. Zanim jednak go znalazłaś w
przeładowanej torebce, ktoś się rozłączył. Okazało się, że dzwonił twój
przyjaciel, Louis. Włożyłaś komórkę do kieszeni płaszcza, by szybciej się do
niego dostać, przy kolejnym połączeniu. Chwilę później dzwonek znów się
rozległ.
- tak, słucham ?
- [t.i.] ? gdzie jesteś ? możesz teraz do mnie jakość
dotrzeć ?
- no jestem w centrum – rozejrzałaś się po okolicy –
czyli niedaleko, a co ?
- jak dobrze, proszę przyjdź ! muszę z kimś pogadać –
mówił z wyczuwalnym smutkiem, żalem czy czymś podobnym w głosie
- ok, będą do 10 minut
- dziękuję
Ruszyłaś w stronę jego domu, po drodze pisząc smsa
przyjaciółce, że się spóźnisz, bo musisz zahaczyć o dom Lou. Z chłopakiem
przyjaźniłaś się od dziecka. Wasze mamy były znajomymi, więc od najmłodszych
lat znaliście się. Jesteś od niego o dwa lata młodsza, więc zawsze traktował
Cię jak młodszą siostrę. Mimo, że nie mieszkaliście blisko siebie (on w
Doncaster, a ty w Londynie), wasze mamy spotykały się dosyć często,
przynajmniej kilka razy w roku. Miło wspominacie czas, gdy pisaliście do siebie
zabawne i ciekawe listy, zanim mieliście komórki czy Internet do komunikowania
się ze sobą. Od dwóch lat jesteście bliżej siebie, ale tylko w znaczeniu
dosłownym, Louis przeprowadził się do Londynu ze względu na zespół w którym
zaczął występować, niedługo później poznał tutaj dziewczynę, z którą jest
półtorej roku. Studiuje tam gdzie ty, często ją widujesz, ale ona raczej nie
jest chętna do widywania się z tobą. Zawsze uważałaś, że wygląda na miłą,
zabawną i fajną dziewczynę, z którą Louis jest szczęśliwy. Ona jednak unikała
Cię jak ognia, uważała Cię bardziej za konkurentkę do jego serca niż za osobę,
z którą również mogłaby się zaprzyjaźnić. Zapewnienia Lou, że jesteście tylko
przyjaciółmi średnio pomagały, nie chciała mieć z Tobą nic do czynienia.
Rozmawiałaś z nią tylko dwa razy, o ile można nazwać to rozmową, podczas
urodzin Louis’ego. Z jednej strony widziałaś, że Lou ją kocha, że ona daje mu
ogromne szczęście, z drugiej strony denerwowało Cię jej zachowanie. Nie dało
się też ukryć, że chłopak był dla ciebie kimś ważnym, bardzo ważnym. Kochałaś
go bardziej niż przyjaciela, ale wiedziałaś że nigdy nic z tego nie będzie.
Życie byłoby zbyt piękne, gdyby takie rzeczy się działy. Szłaś teraz do
chłopaka z nadzieją, żeby jej tam nie było i zastanawiając się co on chce od
ciebie. Dotarłaś do jego domu i niechętnie nacisnęłaś dzwonek. Było Ci
cholernie zimno, a musiałaś przedłużyć sobie powrót do domu. Drzwi szybko się
otwarły
- mam nadzieję, że to coś ważnego, inaczej Cię zabiję, bo
zamarzam ! – wepchnęłaś się do środka przez uchylone drzwi. W korytarzu panował
mrok, nie dostrzegałaś nawet swojego przyjaciela –ej, co jest ?
- przepraszam, że przeze mnie zmarzłaś, choć do kuchni,
zrobię Ci ciepłe kakao – ściągnęłaś płaszcz i szalik, zostawiając je na wieszaku
w przedpokoju i poszłaś za chłopakiem, jego głos był bardzo smutny albo ...
zresztą sama nie wiedziałaś. Dopiero w oświetlonym pokoju zauważyłaś, że jego oczy
są czerwone. Czyżby płakał ? Możliwe, żeby ten twój zawsze silny i twardy Louis
Tomlinson płakał ?
- miśku, co się stało ? – uwielbiał od dziecka gdy tak do
niego mówiłaś, chciałaś aby uśmiech do niego wrócił, on jednak milczał, wręczył
Ci kubek z gorącym płynem i skierował się do swojego pokoju. Kompletnie nie
wiedziałaś, co się mogło stać. Poszłaś za nim, usiadłaś obok i przytuliłaś –
powiesz mi w końcu o co chodzi ? – popatrzyłaś na jego smutną twarz
- no bo ... przeżyłem dziś coś, czego nie życzę nikomu
nigdy, naprawdę
- a możesz jaśniej ? chcę Ci pomóc, ale ciągle nie wiem o
co chodzi
- poszedłem dzisiaj z Kate na jakąś imprezę. Została tam
zaproszona, wiesz jako początkująca modelka, więc się zgodziłem z nią pójść.
Było mega drętwo, sami ważniacy w garniakach, siedzieliśmy przez chwilę przy
barze, gdy powiedziała, że idzie do łazienki. Nie wracała już dobre 15 minut,
zastanawiałem się, co się mogło stać, więc poszedłem za nią, no ale wiesz, nie
będę wchodził do damskiej toalety. Obok jednak było jakieś pomieszczenie, do
którego drzwi były lekko uchylone. Zdawało mi się, że słyszę z niego głos Kate,
otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem .. – zamilkł na chwilę - ... ją, całującą
się z jakimś typem. Od razu się zorientowali, że ktoś na nich patrzy, a ja
stałem po prostu nieruchomo. Kate zaśmiała się tylko pod nosem, pomachała do
mnie i wróciła do całowania tego faceta. Wybiegłem stamtąd najszybciej jak
potrafiłem, dotarłem do domu i od razu zadzwoniłem do ciebie. Nie rozumiem jak
ona mogła mi to zrobić – chłopak wstał, podszedł do okna i opierając się o
parapet wpatrywał się w londyński mrok. Nie wiedziałam co mam mu teraz
powiedzieć, byłam w szoku, jedyne co przychodziło mi na myśl, to obelgi na Kate
- dziwka – powiedziałam cicho pod nosem, ale Louis to
usłyszał
- zgodzę się z Tobą. Szukałbym nawet gorszych określeń, poświęciłem
jej półtora roku, a ona się mną tylko bawiła. Jeśli nie chciała być ze mną,
mogła mi to powiedzieć wprost, zniósłbym to, a nie robić jakieś gierki
- Louis, tylko się nie załamuj, proszę – podeszłaś do
niego i go przytuliłaś – ona nie była ciebie warta
- nie, jest ok ;) nie przejmuję się samym rozstaniem,
bardziej boli mnie to, że jej ufałem, że półtora roku poszło na marne. Idiota,
ze mnie, byłem idiotą od początku, od dnia w którym mi się spodobała i gdy
poprosiłem ją o chodzenie. Teraz wiem, że to był zły pomysł. Zresztą od dawna
było jakoś tak dziwnie, ona znikała na całe dnie, pewnie zabawiała się z tym
typem. Ale jest w tym wszystkim jeden
plus
- jaki ?
- będę miał więcej czasu dla ciebie, kocie ;)
- ooo, miśku ;d wracamy do naszych przezwisk jak mieliśmy
trochę mniej lat ? ;>
- no co ? to był fajny okres w naszym życiu ;d –
nareszcie zobaczyłaś uśmiech na twarzy Tomlinsona
- tak, definitywnie najlepszy ;) a wiesz kiedy się skończył
? gdy pojawiła się Kate ..
- proszę, nie wracaj do tego tematu. Ja już o niej
zapominam, wszystkie jej rzeczy wylądowały w koszu, to jest zamknięty rozdział,
jej już dla mnie NIE MA !
- ok, podoba mi się twoje nastawienie ;) wraca mój silny
i twardy Louis ;) x
- on nigdy nie odszedł, miał chwilę załamania, ale to
trwało krótko ;) teraz będzie skupiał się na rzeczach naprawdę ważnych
- na przykład jakich ? ;>
- a no takich ;d – chwycił cię w pasie i zaczął gilgotać
- ej ! – nie mogłaś przestać się śmiać – czy .. denerwowanie .. innych .. aaa .. to ważna sprawa ? –
pytałaś pojedynczymi słowami przerywane atakami śmiechu
- nie ;d ale rozśmieszanie przyjaciół tak ;p – leżeliście
już na łóżku, a Louis nie zaprzestawał swojej czynności
- ja to postrzegam inaczej xd – udało Ci się uwolnić
jedną swoją rękę i zaczęłaś robić to samo Tomlinsonowi, miał takie same duże
łaskotki jak ty. Wygłupiając się tak przez chwilę, w końcu spadliście z łóżka
xd – ała, no i widzisz jak to się wszystko skończyło – roześmiałaś się, masując
dłonią łokieć w który się uderzyłaś
- oj przepraszam xd ale ja jestem bardziej poszkodowany,
ty spadłaś NA MNIE ! rozumiesz, cały twój ciężar był na mnie xd tyłek mnie boli
i mi nikt nie pomasuje ;p
- ależ zabawny jesteś, sam sobie pomasuj ;p i jeszcze
sugerujesz, że jestem gruba xd foch forever ;p - podniosłaś się z podłogi, udałaś obrażoną
tupiąc nogą i położyłaś się na łóżku
- ależ skąd kocie,
jesteś leciutka jak mały kotek ;D chodziło, że na mnie coś spadło, a na Ciebie
nie xd
-dobra, dobra ;p teraz się tłumacz – wystawiłaś mu język
- mogę sobie ;p – odpłacił się tym samym – a teraz się
posuń – przesunęłaś się na drugi bok łóżka, Louis położył się w poprzek, kładąc
głowę na Twoim brzuchu – ej, a pamiętasz jak przyjechałaś z mamą do nas, a za
kilka dni miałaś mieć swoje 5 urodziny, jak poszliśmy na plac zabaw i zrobiłem
dla ciebie tort w piaskownicy ?
- hahha, pewnie że pamiętam xd chciałeś, żebym naprawdę
go zjadła . chciałeś mnie otruć głupku – uderzyłaś go w ramię
- nie, nie, nie xd nie mógłbym skrzywdzić wtedy mojej
małej siostrzyczki xd a na pewno nie celowo, miałem 7 lat, mogłem myśleć, że
piasek można jeść xd
- ehe, na pewno xd a pamiętasz jak pojechaliśmy na
wycieczkę rowerową i zgubiliśmy się w lesie ?
- taaaak ;d płakałaś jak małe dziecko, a miałaś 14 lat ;d
- no co, ciemno się robiło, a my byliśmy sami w jakimś
buszu xd
Wspominaliście tak swoje dzieciństwo i długą przyjaźń
przez kilka godzin. Nim się obejrzeliście, było już po 23
- nie możesz teraz wracać do domu, nie pozwolę Ci.
Zostajesz dzisiaj na noc xd
- ok, ok. ale zadzwonię od [i.t.p], bo pewnie się martwi.
A tak w ogóle to gdzie mój telefon ? – zaczęłaś rozglądać się po pokoju
- może zostawiłaś w płaszczu na dole
- pewnie tak – zeszłaś do przedpokoju, jak się spodziewałaś
było tam 7 nieodebranych połączeń od przyjaciółki. Szybko do niej zadzwoniłaś
wyjaśniając całą sytuację i wróciłaś na górę
- w łazience są czyste ręczniki, możesz wziąć kąpiel, a
do spania dam ci jakiś mój podkoszulek i dresy, ok ?
- myślę, że to dobry pomysł xd muszę przecież w czymś
spać ;p
- oj tam , mnie by nie przeszkadzało, gdybyś w niczym nie
spała xd
- hahaha, pomarz sobie ;d
- a żebyś wiedziała, że pomarzę – zaśmiał się i dał ci
ubranie. Wzięłaś szybki prysznic i wróciłaś do pokoju. Łóżko czekało już na
ciebie gotowe, natomiast na podłodze leżał rozłożony koc i poduszki
- a ty na podłodze będziesz spał?
- no tak ;) jestem gentelmanem i zostawiam dla damy
wygodniejsze miejsce – znów się zaśmiał i zniknął za drzwiami łazienki
Weszłaś pod kołdrę i szczelnie się nią okryłaś. Pachniała
jego perfumami, twoimi ulubionymi. Zaciągnęłaś się tym zapachem i próbowałaś
zasnąć, jednak nie mogłaś. Po kilku minutach Louis wrócił do pokoju i rozłożył
się na podłodze. Leżałaś po prawej stronie łóżka, a on po lewo, więc byłaś
odwrócona do niego placami. Panowała cisza, ledwo słychać było wasze oddechy
- śpisz ? – zapytał w końcu szeptem
- nie, nie mogę zasnąć .
- ja też.
- ej ....
- tak ?
- chodź tu do mnie
- co ?
Odwróciłaś się na drugi bok i odkryłaś kawałek kołdry na
wolnym miejscu łóżka
- no wskakuj, nie pozwolę Ci leżeć na podłodze, jest
zimno ;) poza tym zmieścisz się ;p – chłopak z uśmiechem na twarzy wstał z
podłogi i wcisnął się pod kołdrę.
- dzięki xd jednak najlepiej mi się śpi we własnym łóżku
- tak właśnie myślałam, a teraz dobranoc miśku ;d
- dobranoc kocie ;p
Świadomie czy nieświadomie przez sen zbliżaliście się do
siebie, skuliłaś się, on odwrócił się na bok, leżąc bliżej ciebie. Jego broda
była na wysokości twojego czoła, a ręka powędrowała na twoją talię, obejmując
Cię. Rana obudziłaś się, ale chłopaka nie było w pokoju, poszłaś do łazienki
się odświeżyć, a w między czasie ktoś przyszedł do domu. Po skończonej
czynności chciałaś zejść na śniadanie, ale na schodach zatrzymałaś się, gdyż
usłyszałaś rozmowę Lou z Harry’m. nie chciałaś podsłuchiwać, ale byli na tyle
głośno, że wszystko do ciebie docierało
- stary, kiedy tu
jej w końcu to powiesz. Nie możecie ukrywać przed sobą swoich uczuć do końca
życia. Ty bez niej nie istniejesz, nie widzisz, że tylko Ona może Ci dać
prawdziwe szczęście ?! to co zrobiła Kate jest karygodne, a to co robi dla
ciebie [t.i], to spełnienie marzeń każdego faceta o prawdziwej przyjaźni i
miłości.
- to tak pięknie
brzmi tylko w Twoich ustach. Ja się po prostu boję jej stracić, że gdy powiem
jej prawdę o swoim uczuciu, ona będzie chciała nadal pozostać tylko moją
przyjaciółkom, albo co gorsza nie będzie chciała mnie znać.
- jeśli nie powiesz
jej prawdy, nie dowiesz się nigdy. A co jeśli ona Ciebie też kocha i czeka na
jakiś Twój ruch ?
- a co jeśli nie ?
- a co jeśli tak ?!
człowieku, wszyscy widzą jak [t.i.] na ciebie patrzy, jak Cię traktuje. Zwykła
przyjaźń tak nie wygląda, naprawdę.
- no ok, pogadam z
nią o tym, ale potem. Teraz pewnie już wstała, muszę zrobić dla niej śniadanie
;)
- no i o to chodzi
;d zadzwonię po południu i chcę usłyszeć, że jesteście razem. Teraz się zmywam,
cześć
Żeby wychodzący Styles Cię nie zobaczył, szybko i po
cichu wróciłaś do pokoju. Położyłaś się na łóżku i zaczęłaś zastanawiać czy ta rozmowa,
którą prowadzili była prawdą, czy tylko tak sobie rozmawiali. Leżałaś w
bezruchu kilka minut, gdy do pomieszczenia wszedł Louis z tacą ze śniadaniem
- dzień dobry kocie xd ;) mam dla ciebie coś dobrego –
podniosłaś się do pozycji siedzącej i lekko uśmiechnęłaś. Po Louis’m nie było
niczego widać, był szczęśliwy jak zawsze
- oo, jak miło ;d widzę same smakołyki – zaczęłaś jeść
śniadanie, a Louis siedział obok ciebie i tylko się Tobie przyglądał, nie
zaczynał żadnej rozmowy. Po chwili zaczął się śmiać – ej, co jest ? – popatrzyłaś
na niego pytającym wzrokiem
- nie nic ;) tylko się pobrudziłaś na twarzy dżemem
- aha, ok xd – zaśmiałaś się, a chłopak wziął serwetkę,
chwycił twój podbródek i zaczął Cię wycierać. Po chwili jednak zaczął znacznie się
do Ciebie przybliżać. To działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłabyś
zareagować jakimkolwiek oddaleniem się. Zamknęłaś oczy i poczułaś ciepłe usta Tomlinsona
na swoich wargach. Niezdarnie ale chętnie oddałaś pocałunek.
- eh, przepraszam. Nie powinienem, jesteś moją przyjaciółką
– Louis gwałtownie się od ciebie odsunął i oddalił na drugi koniec pokoju.
- no właśnie, tylko przyjaciółką – podeszłaś bliżej
niego, stanęłaś na placach i lekko musnęłaś jego usta
- czy to znaczy, że ...
- tak głupku, tak ! chcę być kimś więcej
- nawet nie wiesz, jak wszystko ułatwiłaś ;)
- wiem ;) słyszałam twoją rozmowę z Harry’m
- naprawdę ? myślałem, że spałaś
- nie, chciałam już zejść na dół ;) no to co ? będziesz
mógł powiedzieć Stylesowi, jak zadzwoni, to co chciał usłyszeć ? ;>
- bardzo bym chciał ;D ale nie wiem czy się na to
zgodzisz ?
- jeszcze się o to pytasz miśku ;p – objęłaś go na
wysokości szyi – przecież Cię kocham ;)
- nawet nie wiesz, jak jestem szczęśliwy słysząc to ;)
też Cię kocham - złożył na twoich ustach czuły pocałunek. Po chwili podniósł
cię i zaczął kręcić wokół własnej osi.
Zgodnie stwierdziliście, że droga od przyjaźni
damsko-męskiej do miłości jest krótka, lecz jakże wyboista. Dzień w którym
zostaliście parą, jest najważniejszym dniem w waszym życiu. No może nie licząc
dni w których Louis Ci się oświadczył, wzięliście ślub i gdy urodziło się wasze
pierwsze dziecko. Teraz jesteście najszczęśliwszą parą na świecie, żyjącą w
Londynie. Louis nie zaprzestał występowania w zespole. Godnie sprawuje funkcje
męża i ojca xd Macie 2-letnią córeczkę, a w drodze jest wasz syn ;)
____
długo mnie tu nie było ;) ale nareszcie dostałam jakiejś weny ;p z góry przepraszam za błędy, starałam się pisać dobrze, ale zawsze znajdą się jakieś niedopatrzenia ;)

ahh jaka piękna historia.. oh, to miłość! haha XD imagin świetny! podoba mi się bardzo ^^
OdpowiedzUsuńhu! hu! no szaleństwo XD podoba mi się :3 czekam na kolejne - Wyrcia.
OdpowiedzUsuń