niedziela, 2 grudnia 2012

imagin - Louis


- Ty chyba sobie żartujesz? Przecież to jest niebezpieczne!
- Jest, gdy nie używa się odpowiednio rozumu. Przecież wiesz, że nie jestem głupi.
- No tak, ale ja się o ciebie martwię. A masz zamiar powiedzieć o tym rodzicom?
- Na razie nie ;) Jak wygram to im powiem ;)
- Tak, takie umilenie czegoś, co doprowadziłoby mamę do zawału – rzekłam sarkastycznie.
- No już weź przestań marudzić ;) I tak wystartuję, nie możesz mi zabronić ;p
- Wiem i to jest najgorsze. Ale będę mogła Cię wspierać wtedy? 
- Pewnie ;) Mam kilka biletów na widownię dla rodziny i znajomych, a twoja obecność jest obowiązkowa ;) 
- Fajnie ;) Ale proszę, zastanów się jeszcze nad tym, masz kilka dni i jeśli się zawahasz, od razu się wycofaj.
- Dobrze, postaram się zrobić co w mojej mocy – brat mnie przytulił i jak zawsze miał w zwyczaju, zmierzwił moje włosy.
Pewnie zastanawiasz się o czym tak zawzięcie dyskutowaliśmy. Otóż mój cudowny, starszy, dwudziestoletni braciszek postanowił wziąć udział w wyścigach samochodowych jako kierowca. Od zawsze jego pasją były samochody, ale nie rozumiem dlaczego on jest takim lekkoduchem i nie przejmuje się tym, co może się stać podczas takiego wyścigu. On jest tylko amatorem, nie zawodowcem, boję się o niego, ale nie widzę żeby udało mi się odwieść go od tego planu. Z jednej strony chciałam o tym powiedzieć rodzicom, oni na pewno by sobie z nim poważnie porozmawiali, ale z drugiej chciałam być lojalna wobec brata.

3 dni później.

Na wyścig zabrałam ze sobą swoją najlepszą przyjaciółkę. Dziewczyna poszła zająć nasze miejsca, a ja poszłam do budynku, gdzie przebywali wszyscy zawodnicy. Było tam ogromne zamieszanie, pewnie nawet nikt nie zauważył, że tam jestem. Szłam korytarzem, przebijając się przez tłum ludzi, w końcu dotarłam do drzwi, gdzie wisiała kartka z kilkoma nazwiskami, w tym mojego brata. Zapukałam, ale nikt nie odpowiadał ani nie otwierał. Sama otworzyłam drzwi, lecz okazało się, że nikogo tam nie ma. Gwałtowanie odwróciłam się by odejść, lecz wpadłam wprost na jakiegoś chłopaka. Był ubrany w strój do wyścigu, a w lewej ręce trzymał kask.
- Zdaje mi się, że publiczności czy fankom zawodników nie można tu przebywać ;) – zaczął i się zaśmiał.
- Przepraszam, ja tylko szukam swojego brata. On startuje i chciałam jeszcze z nim porozmawiać.
- Raczej go już tu nie znajdziesz, wszyscy właśnie udają się na stanowiska ;)
- A ty, też startujesz?
- Tak ;) Musiałem jeszcze po coś wrócić xd
- Aha, spoko ;) Dzięki za informacje, to ja wracam na widownie ;) – zaczęłam się oddalać, gdy chłopak chwycił mnie za rękaw bluzy i lekko odwrócił w swoją stronę.
- Tak w ogóle to jestem Louis ;) A ty ? – uśmiechnął się i wyciągnął dłoń w moją stronę.

- [t.i.] ;) Miło mi – chwyciłam jego dłoń. Była taka ciepła, a moje ciało przeszedł przyjemy dreszcz. Lekko uśmiechnęłam się pod nosem – powodzenia ;) – szepnęłam i przebijając się znów przez tłum, wróciłam do przyjaciółki. Siedząc wśród wszystkich oglądających, denerwowałam się jak nigdy dotąd, choć mojemu bratu szło bardzo dobrze. Pod sam koniec został wyprzedzony, przez jeden samochód, więc ostatecznie zajął drugie miejsce. Zbiegłyśmy w stronę toru, by od razu go przytulić, pogratulować, a przede wszystkim powiedzieć mu, że cieszę się, że nic mu się nie stało. 
- Gratuluję braciszku < 3 Przepraszam, że w Ciebie nie wierzyłam – przytuliłam go mocno.
- Dzięki ;) Ale żałuję, że nie wygrałem xd Mogłem się postarać bardziej ;) 
- Starałeś się przez cały wyścig ;) Po prostu ktoś miał więcej szczęścia pod koniec ;)
- Farciarz z tego chłopaka ;) Mimo to i tak jakąś nagrodę też dostanę ;d
- Tak w ogóle to kto to był, ten co wygrał?
- Nie pamiętam jak on ma na imię, ale ... – zaczął się rozglądać – Oo, stoi tam. – brat wskazał kierunek. Odwróciłam swój wzrok i na linii prostej spostrzegłam chłopaka, którego wcześniej spotkałam. Stał tam z piątką dziewczyn. Jedna wyglądała na jego mamę, reszta to mogły być jego siostry, dwie nastolatki i dwie trochę młodsze – bliźniaczki. Chłopak jedną z nich trzymał na rękach, ona obejmowała go za szyję, a druga tuliła się do jego nogi. Wyglądało to uroczo, na sam widok się uśmiechałam. Chłopak był szczęśliwy, rozmawiał z nimi, a uśmiechy nie schodziły z ich twarzy. Nagle nasz wzrok się spotkał, przeszył mnie ten sam przyjemny dreszcz, co przy uścisku dłoni. Na twarzy Louis’ego pojawił się szerszy uśmiech. Odwzajemniłam go, lecz po chwili z zamyślenia wyrwał mnie brat.
- Ej, słyszałaś co mówiłem?
- Yy, co? Przepraszam, ale nie.
- W sumie to nie było nic ważnego. Ok, teraz mamy iść na rozdanie nagród ;) Idziecie ze mną pod podium?
- Pewnie ;) – poszłyśmy za moim bratem. Gdy wyczytali jego nazwisko i wchodził na stopień, krzyczałyśmy jak oszalałe, że jest najlepszy xd Po chwili na najwyższy stopień wkroczył Lou, dumny ze swojego zwycięstwa. Odwróciłam na chwilę wzrok z jego osoby, gdyż przyprawiał mnie o najróżniejsze emocje. Jednak po chwili przyjaciółka dźgnęła mnie w bok, mówiąc że chłopak cały czas na mnie spogląda. Znów popatrzyłam na niego, a on patrzył na mnie, uśmiechał się i mrugnął do mnie. Nie wiedziałam jako co mam odbierać te dziwne sygnały. 
Wszyscy pomału zaczęli się rozchodzić, ja też zmierzałam za moim bratem do wyjścia, gdy poczułam czyjąś rękę na moim odkrytym ramieniu, było lato, więc miałam na sobie koszulkę na ramiączkach. Odwróciłam się i zobaczyłam Lou.
- Hej, przepraszam, że cię jeszcze zatrzymuję, ale mam pytanie?
- Słucham? – uśmiechnęłam się do niego ciepło, widząc że jest trochę zdenerwowany.
- Czy .. eee, nie wybrałabyś się kiedyś ze mną na kawę, żeby sobie pogadać?
- Pewnie, bardzo chętnie ;)
- Naprawdę? – zapytał lekko zdziwiony, ale z uśmiechem na twarzy.
- Tak ;)
- To super, nawet nie wiesz jak się cieszę ;) To tutaj masz mój numer ;) – podał mi karteczkę złożoną na pół – zadzwoń albo napisz, żebym miał twój numer ;)
- Ok ;) – uśmiechnęłam się jeszcze bardziej – Do zobaczenia ;) – pożegnałam się i ruszyłam w stronę brata i przyjaciółki, którzy czekali na mnie i dziwnie patrzyli w moją stronę. Odwróciłam jeszcze na chwilę głowę, chłopak stał w tym samym miejscu, patrzył jak odchodzę i mi pomachał. Odpowiedziałam tym samym, po chwili byłam już koło brata i otwierałam złożoną karteczkę. Był tam ciąg liter i podpis „zadzwoń, Louis x”.
- Ej, skąd ty go znasz ? – z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciółki.
- Co? Kogo?
- No Louis’ego Tomlinsona?
- A ty skąd wiesz jak on się nazywa?
- No przecież chyba każdy w Anglii go zna i za granicą zresztą też – popatrzyłam na nią zdezorientowanym wzrokiem – No tak, ty nie siedzisz w tych sprawach. Louis jest piosenkarzem, należy do tego zespołu One Direction.
- Żartujesz? To naprawdę on? 
- Tak, na pewno ;) Na miliard procent to był on ;)
Ścisnęłam w dłoni mocniej karteczkę z jego numerem. Wielka gwiazda i chce pogadać z kimś takim jak ja, przecież to dziwne. Postanowiłam, że nie będę się z nim kontaktować. Znając zachowania i przyzwyczajenia gwiazd, pewnie szybko o mnie zapomni i nawet się nie zorientuje, że jakaś tam dziewczyna do niego nie zadzwoniła.

3 tygodnie później.

Szłam właśnie zatłoczoną Oxford Street, gdy usłyszałam swoje imię. Było tam mnóstwo ludzi, więc każdy mógł być wołany. Jednak głos się nasilał, w końcu się odwróciłam i rozejrzałam, ale nie widziałam nikogo szczególnego kto mógłby się zbliżać konkretnie w moją stronę. Ruszyłam dalej, ale po chwili czyjś, męski głos był już na tyle słyszalny jakby był zaraz za mną.
- [t.i.], poczekaj! – przystanęłam i poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Lou, który trzymał za ręce dwie identyczne dziewczynki – Czy ty przede mną uciekasz ? – uśmiechnął się słodko. Byłam lekko zmieszana, że to on.
- Nie ;) Oczywiście, że nie ;) Nie wiedziałam, że to mnie ktoś woła ;) 
- Aha ;) W sumie mnóstwo tu ludzi się kręci ;p
- Tak, sporo ;)
- To jakieś przeznaczenie, że Cię dziś spotkałem – zaśmiał się. – Od trzech tygodni czekam na twój telefon, a tu nic ;)
Lekko się uśmiechnęłam pod nosem, pamiętał, że to już trzy tygodnie minęły
- Przepraszam, tak wyszło. Nie mogłam zadzwonić.
- Ok, rozumiem ;) Ważne sprawy ;) To może teraz dasz się namówić na kawę? Dziewczynki chętnie odpoczną po zakupach ;) 
- No dobrze ;) – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- A tak w ogóle to są moje siostrzyczki – Daisy i Phoebe ;)
- Cześć, miło was poznać ;)
- Czeeeść ! ;) – odrzekły chórem, bardzo zadowolone. 
Poszliśmy wspólnie do najbliższej kawiarni, Louis zamówił dla dziewczynek gorącą czekoladę i coś słodkiego, a dla nas kawę. Bliźniaczki zajadały smakołyki, a my dużo rozmawialiśmy. Czas mijał nam bardzo miło, dużo się śmialiśmy, a ja mogłam lepiej poznać Lou. Zaczęłam żałować, że jakiś czas temu pomyślałam, że chłopak jak każda gwiazdka jest pewnie zapatrzony w siebie i egoistyczny, ale widząc jak traktuje i kocha swoje siostry, jaki jest miły i zabawny, zmieniłam zdanie. Dałam mu też swój numer, żebyśmy jednak jak coś mogli się ze sobą skontaktować  ;)
- Louis, to idziemy teraz do tego wesołego miasteczka? – zapytała jedna, szczerząc do niego ząbki.
- Za chwilkę, na razie posiedźmy jeszcze z [t.i.] ;)
- Nie, nie trzeba ;) Idźcie, ja i tak powinnam się już zbierać do domu ;)
- Nie ! – Daisy wstała, podeszła do mnie, wgramoliła się na moje kolana i objęła na wysokości szyi – [t.i.], chodź z nami ;) Prosimy!
- Tak, prosimy ;p Bardzo jesteś fajna ;)
Zaśmiałam się i popatrzyłam na Louis’ego wzrokiem ‘co mam robić?’

- No, dziewczynkom się nie odmawia – uśmiechnął się w moją stronę.
- No dobrze ;) Pójdę w wami ;p – obie zaczęły krzyczeć ze szczęścia i zaczęły mnie tulić. Widząc to, Louis podszedł do nas i przytulił nas wszystkie trzy, ciesząc się razem z siostrami
- Lou, proszę. Udusicie mnie – zaśmiałam się.
- Dobra, puśćcie ją – chłopak oderwał się, śmiejąc, to samo zrobiły dziewczynki. Louis zapłacił za nas, wstałam od stolika, a dziewczynki chwyciły mnie za ręce – Ej, a ja to co? – zapytał, udając obrażoną minę.
- Z Tobą szłyśmy przedtem, teraz chcemy z [t.i.] – zaśmiały się i wystawiły do niego języki. Popatrzył na mnie z niedowierzaniem i śmiechem.
- Cóż poradzić ;) Bywa – powiedziałam.
- Jakoś to przeżyję ;) Przynajmniej od nich odpocznę, a ty zobaczysz jak Cię wymęczą ;p
- W razie czego pomożesz ;p
- No nie wiem, będę musiał się poważnie zastanowić ;d – popatrzyłam na niego słodkim, błagającym wzrokiem – No ok, oczywiście, że pomogę ;d 
- Super ;) – ruszyliśmy w stronę wesołego miasteczka. Bliźniaczki naprawdę nas wymęczyły, biegały od atrakcji do atrakcji. Udało nam się na chwilę przystanąć, bo chciały watę cukrową. Usiedliśmy na jednej z ławek, dziewczynki siedziały pomiędzy nami i zajadały się, brudząc przy tym niemiłosiernie. 
- Louis .. – zaczęła Phoebe.
- Tak?
- Czy [t.i.] to twoja dziewczyna? – zamurowało mnie, słysząc takie pytanie z ust 8-letniej siostry chłopaka.
- Nie ;) – uśmiechnął się w ich stronę.
- Szkoda – odparła Daisy, nadal zajadając się watą.
- Tak, bardzo szkoda ;) – popatrzył w moją stronę z iskierkami w oczach, uśmiechnęłam się lekko speszona. Po chwili zaskoczyły z ławki i pobiegły w stronę kolejnej atrakcji. Poszliśmy za nimi, a one stały pod wielkim kołem, do którego prowadziła wielka kolejka.
- Na pewno na to chcecie iść? – spytał je brat.
- Taaaaak ! –odrzekły radośnie.
- No dobrze ;) – ustawiliśmy się w kolejce. Daisy trzymała mnie za prawą rękę, a Louis stał po mojej lewej stronie z Phoebe. Obserwowałam ogromne koło, gdy w tej samej chwili poczułam, że dziewczynka puszcza moją rękę, jednak po kilku sekundach poczułam dotyk na drugiej dłoni, nadal nie odwróciłam wzroku od atrakcji, bo szczerze mówiąc trochę mnie przerażała, ale nagle usłyszałam głos jednej z dziewczynek.
- Patrz jak oni słodko razem wyglądają – odwróciłam głowę i zorientowałam się, że trzymam za rękę Lou. Czując się niezręcznie, szybko ją puściłam i szybko odwróciłam zmieszana. 
- Czemu to zrobiłyście? – zapytałam, kucając przed nimi.
- No bo my chcemy, żebyście byli ze sobą.
- Ale tak nie można – zaczęłam im tłumaczyć.
- Louis nie protestował, a zobaczył to od razu – popatrzyłam na niego, a on potwierdził. 
- Dlaczego ? – zapytałam go.
- Braciszku, powiedz jej coś !
- Nie pogniewałabym się za jakieś wyjaśnienia – wstałam i stanęłam przed nim.
- Po co miałem to przerywać, skoro to było przyjemne.
- Nie rozumiem. 
- No podobasz mi się i w sumie dziewczynki ułatwiły mi trochę sprawę.
Pełno myśli zaczęło kłębić się w mojej głowie, mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Nagle pod wpływem emocji, zaczęłam się wycofywać, szepnęłam do chłopaka ciche ‘przepraszam’, odwróciłam się i zaczęłam biegnąc przed siebie. Chłopak mnie wołał i ruszył za mną, ale za daleko nie mógł, gdyż nie mógł zostawić swoich sióstr. Po 20 minutach byłam już koło swojego domu, wpadłam do niego i szybko zamknęłam się w swoim pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać, zastanawiając się nad swoim zachowaniem. Dlaczego tak zrobiłam, dlaczego w ogóle uciekłam, jak mogliśmy przecież spokojnie porozmawiać. On tylko powiedział, że mu się podobam, to od razu nie musi znaczyć niewiadomo czego. Zresztą muszę przyznać, on też mi się podoba, jest zabawny i opiekuńczy i, boże jaka ze mnie głupia idiotka. Nagle nagminnie, przez dobre pół godziny przychodziło kilka smsów i kilka razy dzwonił telefon. Nie miałam sił nawet po niego się ruszyć. W końcu gdy chwyciłam w dłoń telefon, po wcześniejszym uspokojeniu się i przetarciu oczy. Wszystkie smsy było od Lou: ‘co się stało? Dlaczego uciekłaś? Lou x’, ‘zrobiłem coś nie tak ? przepraszam ;* Lou x’, ‘ odezwij się, martwie się ;) Lou x’, ‘[t.i.], wszystko w porządku ? odezwij się, proszę. Dziewczynki się martwią, że zrobiły coś nie tak. Są smutne, że poszłaś bez pożegnania. Lou x’, ‘teraz to już się o ciebie boję ! dlaczego nie odbierasz? Dziewczynki chciały dobrze, ja też. Przepraszam, odezwij się! Lou x’, ‘naprawdę się boję, odbierz ! mam nadzieję, że nic sobie nie zrobiłaś, nie darowałbym sobie tego ! Lou x’ . Nie wiedziałam co robić, naprawdę się o mnie martwił. W końcu wybrałam jego numer.
- [t.i.] ! Jak dobrze, że dzwonisz! Bałem się o ciebie, wszystko w porządku? – wypowiedział prawie że na jednym oddechu.
- Tak, jest ok – uśmiechnęłam się do siebie i przecierałam jeszcze zapłakaną twarz – Przepraszam, przeproś od mnie dziewczynki. Powiedz, że to nie ich wina.
- Czyli moja?
- Tego też nie powiedziałam. To tylko moja wina, źle zareagowałam, po prostu coś sobie głupiego pomyślałam i pod wpływem emocji uciekłam.
- Nie możesz obwiniać siebie. To też moja wina. Ale jesteś bezpieczna, jesteś teraz w domu?
- Tak jestem. Jest wszystko dobrze.
- To się cieszę – chłopak wyraźnie odetchnął – i też Cię przepraszam.
- Spoko, nie gniewam się ;)
- A wracając, co sobie głupiego pomyślałaś?
- Nie chcesz wiedzieć ;)
- Powiedz ;p
- Jestem głupia, bo gdy powiedziałeś, że Ci się podobam, to pomyślałam, że ty chcesz być ze mną. A jedno wcale nie równa się drugiemu.
- A co byś zrobiła, gdyby tak naprawdę było? ;)
- Nie wiem ;)
- A chcesz się dowiedzieć? 
- Niby w jaki sposób? – zapytałam zdziwiona.
- Mogę teraz do ciebie przyjechać?
- Jeśli chcesz, to czemu nie ;)
- Ok ;p To podaj mi adres – chłopak go zapisał, pożegnał i po chwili rozłączył. Zaczęłam się zastanawiać, co on chce zrobić. Czekając na niego, wzięłam szybki prysznic i ogarnęłam się, bo wyglądałam strasznie. Dochodziła już 20, lecz jego nie było. Ułożyłam się pod kocem z książką, ale po chwili poczułam zmęczenie i zasnęłam. Minęło trochę czasu i usłyszałam głos mojego brata.
- Dziś chyba nici z waszego spotkania, bo zasnęła – lekko otwarłam oczy i zobaczyłam brata stojącego z Lou w moich drzwiach. Zobaczyli, że już nie śpię – przepraszam, że Cię obudziłem – brat się do mnie uśmiechnął.
- Nic się nie stało – podniosłam się do pozycji siedzącej – dobrze zrobiłeś, bo inaczej spałabym w ubraniach – zaśmiałam się.
- Mogę wejść? – zapytał Lou.
- Tak, oczywiście ;)
- To ja was zostawię – Tomlinson wszedł do środka, a brat zamknął za sobą drzwi.
- Cieszę się, że nic Ci nie jest ;) – usiadł na skraju mojego łóżka. 
- Dziękuję ;) Ja też się cieszę xd 
- Mam coś dla ciebie ;)
- Co takiego? – uśmiechnęłam się na samą myśl.
- Dziewczynki nagrały na Ciebie filmik ;) Zabrały mi telefon, a potem zabroniły mi oglądać.
- Wow, to ciekawe co tam jest xd
- Też się zastanawiam – chłopak wyciągnął telefon z kieszeni, wszedł w menu i odnalazł nagranie, podał mi urządzenie i włączyłam filmik.
- Cześć! Tu Daisy i Phoebe, twoje ulubione bliźniaczki – dziewczynki szczerzyły się do kamery, a ja się zaśmiałam, Louis usiadł obok mnie i oglądał ze mną – Chciałybyśmy Cię bardzo przeprosić, Louis powiedział, że to nie nasza wina, ale i tak chcemy ;-) chciałyśmy tylko, żebyście oboje byli szczęśliwi, nie gniewaj się na nas ;) I prosimy, odwiedź nas jeszcze kiedyś, albo najlepiej przychodź do nas cały czas, bo bardzo Cię lubimy ;) PS. Louis od dawna o Tobie mówił i ON CIĘ KOCHA ! – ostatnie trzy wyrazy wykrzyczały, a potem zaczęły mówić szeptem – zdradzimy ci jeszcze jedną tajemnicę o nim – zbliżyły się do kamery – nasz brat jeśli się zakocha, to już na baaardzo długo albo nawet na zawsze. Więc będziemy miały jeszcze dużoooo okazji, żeby się z Tobą bawić ;) No to by było na tyle, do zobaczenia  dziewczynki machały do kamery uśmiechnięte od ucha do ucha, a ja nadal trzymałam telefon w ręce z uśmiechem na twarzy. Nagle poczułam ciepłe wargi Louis’ego na policzku.

- Ja naprawdę nie wiedziałem co tam jest, ale skoro one już to wszystko powiedziały.
- Nie musisz tego robić, bo one tak chcą i tak myślą.
- One to wiedzą, bo tak jest naprawdę – odwróciłam głowę w jego stronę, patrzyłam w jego oczy, w których była sama radość.
- Jak, przecież znamy się tak krótko? 
- Zakochuję się niezwykle rzadko, spotkało mnie to kiedyś tylko raz i tym razem wiem, że to znów się stało. Wystarczyło mi kilka chwil, gdy się spotkaliśmy i to dało mi siłę do wygrania tamtego wyścigu. Potem przez tak długo się nie odzywałaś, myślałem że zwariuję, że straciłem szansę na to, aby móc się z Tobą spotkać. Potem pojawiłaś się na Oxford Street i po prostu wiedziałem, że nie mogę stracić tej szansy. Spędziliśmy ze sobą prawie cały dzień i moje uczucie jeszcze bardziej się nasiliło. Wiem, że pewnie to wszystko brzmi dla ciebie jak z kosmosu, pewnie nie spodziewałaś się czegoś takiego, pewnie potrzebujesz czasu. Zresztą co ja wygaduję, pewnie nic do mnie nie czujesz – odwrócił się, siadając do mnie plecami, a mnie zaszkliły się oczy. To co mówił, było piękne. Przez chwilę się zamyśliłam, ale zaraz na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wyszłam spod koca, zeszłam z łóżka z drugiej strony, obeszłam je naokoło i niespodziewanie usiadłam na jego kolanach, obejmując jedną ręką na wysokości szyi, a drugą chwytając jego brodę i podnosząc głowę, by spojrzał na mnie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Przepraszam, to tylko ja nawaliłam. Od pierwszego dnia gdy się spotkaliśmy, twoja osoba mnie zaintrygowała, miałam dreszcze stojąc blisko ciebie. Ale ja idiotka, dowiadując się, że jesteś kimś znanym, stwierdziłam, że nie będę tego ciągnąć, bo i tak pewnie o mnie szybko zapomnisz. Przepraszam, że musiałeś tyle czekać i rzeczywiście to chyba było przeznaczenie ;) Wybaczysz mi? Wybaczysz mi tą moją cholerną głupotę?
- Oczywiście, że tak ;) Nawet nie wiesz jak się cieszę ;p – zbliżył do mnie swoją twarz i złączył nasze usta w czułym pocałunku – kocham Cię, bardzo Cię kocham  - powiedział, gładząc mój policzek.
- Ja Ciebie też kocham – uśmiech nie schodził mi z twarzy.
Usiedliśmy razem pod moim kocem na łóżku, wzięliśmy mojego laptopa na kolana, a Louis pokazywał mi rzeczy związane ze swoim zespołem i zdjęcia swoich czterech sióstr. Widać, że to wszystko sprawiało mu ogromną radość, miał pasję, którą dzielił z czterema najlepszymi przyjaciółmi. Kilka dni później ich poznałam, tak samo jak jego rodzinę.
Jesteśmy ze sobą już 3 lata, 2 tygodnie temu był nasz ślub, a teraz jesteśmy na wakacjach, daleko od tłumów jego fanek i codzienności, odpoczywamy, cieszymy się sobą i planujemy powiększenie naszej rodzinki XD


wtorek, 9 października 2012

imagin - Louis

Godzina 18, centrum zatłoczonego, pobudzonego, listopadowego, wietrznego Londynu. Wracasz właśnie z zajęć do swojego domu, gdzie czeka na ciebie przyjaciółka z ciepłym obiadem. Miała to szczęście, że wyszła z uczelni wcześniej niż ty. Owinęłaś szczelnie szyję szalikiem i szłaś przyśpieszonym krokiem. Nagle usłyszałaś dźwięk swojego telefonu, byłaś pewna, że to przyjaciółka z zapytaniem, o której będziesz. Zanim jednak go znalazłaś w przeładowanej torebce, ktoś się rozłączył. Okazało się, że dzwonił twój przyjaciel, Louis. Włożyłaś komórkę do kieszeni płaszcza, by szybciej się do niego dostać, przy kolejnym połączeniu. Chwilę później dzwonek znów się rozległ.
- tak, słucham ?
- [t.i.] ? gdzie jesteś ? możesz teraz do mnie jakość dotrzeć ?
- no jestem w centrum – rozejrzałaś się po okolicy – czyli niedaleko, a co ?
- jak dobrze, proszę przyjdź ! muszę z kimś pogadać – mówił z wyczuwalnym smutkiem, żalem czy czymś podobnym w głosie
- ok, będą do 10 minut
- dziękuję
Ruszyłaś w stronę jego domu, po drodze pisząc smsa przyjaciółce, że się spóźnisz, bo musisz zahaczyć o dom Lou. Z chłopakiem przyjaźniłaś się od dziecka. Wasze mamy były znajomymi, więc od najmłodszych lat znaliście się. Jesteś od niego o dwa lata młodsza, więc zawsze traktował Cię jak młodszą siostrę. Mimo, że nie mieszkaliście blisko siebie (on w Doncaster, a ty w Londynie), wasze mamy spotykały się dosyć często, przynajmniej kilka razy w roku. Miło wspominacie czas, gdy pisaliście do siebie zabawne i ciekawe listy, zanim mieliście komórki czy Internet do komunikowania się ze sobą. Od dwóch lat jesteście bliżej siebie, ale tylko w znaczeniu dosłownym, Louis przeprowadził się do Londynu ze względu na zespół w którym zaczął występować, niedługo później poznał tutaj dziewczynę, z którą jest półtorej roku. Studiuje tam gdzie ty, często ją widujesz, ale ona raczej nie jest chętna do widywania się z tobą. Zawsze uważałaś, że wygląda na miłą, zabawną i fajną dziewczynę, z którą Louis jest szczęśliwy. Ona jednak unikała Cię jak ognia, uważała Cię bardziej za konkurentkę do jego serca niż za osobę, z którą również mogłaby się zaprzyjaźnić. Zapewnienia Lou, że jesteście tylko przyjaciółmi średnio pomagały, nie chciała mieć z Tobą nic do czynienia. Rozmawiałaś z nią tylko dwa razy, o ile można nazwać to rozmową, podczas urodzin Louis’ego. Z jednej strony widziałaś, że Lou ją kocha, że ona daje mu ogromne szczęście, z drugiej strony denerwowało Cię jej zachowanie. Nie dało się też ukryć, że chłopak był dla ciebie kimś ważnym, bardzo ważnym. Kochałaś go bardziej niż przyjaciela, ale wiedziałaś że nigdy nic z tego nie będzie. Życie byłoby zbyt piękne, gdyby takie rzeczy się działy. Szłaś teraz do chłopaka z nadzieją, żeby jej tam nie było i zastanawiając się co on chce od ciebie. Dotarłaś do jego domu i niechętnie nacisnęłaś dzwonek. Było Ci cholernie zimno, a musiałaś przedłużyć sobie powrót do domu. Drzwi szybko się otwarły
- mam nadzieję, że to coś ważnego, inaczej Cię zabiję, bo zamarzam ! – wepchnęłaś się do środka przez uchylone drzwi. W korytarzu panował mrok, nie dostrzegałaś nawet swojego przyjaciela –ej, co jest ?
- przepraszam, że przeze mnie zmarzłaś, choć do kuchni, zrobię Ci ciepłe kakao – ściągnęłaś płaszcz i szalik, zostawiając je na wieszaku w przedpokoju i poszłaś za chłopakiem, jego głos był bardzo smutny albo ... zresztą sama nie wiedziałaś. Dopiero w oświetlonym pokoju zauważyłaś, że jego oczy są czerwone. Czyżby płakał ? Możliwe, żeby ten twój zawsze silny i twardy Louis Tomlinson płakał ?
- miśku, co się stało ? – uwielbiał od dziecka gdy tak do niego mówiłaś, chciałaś aby uśmiech do niego wrócił, on jednak milczał, wręczył Ci kubek z gorącym płynem i skierował się do swojego pokoju. Kompletnie nie wiedziałaś, co się mogło stać. Poszłaś za nim, usiadłaś obok i przytuliłaś – powiesz mi w końcu o co chodzi ? – popatrzyłaś na jego smutną twarz
- no bo ... przeżyłem dziś coś, czego nie życzę nikomu nigdy, naprawdę
- a możesz jaśniej ? chcę Ci pomóc, ale ciągle nie wiem o co chodzi
- poszedłem dzisiaj z Kate na jakąś imprezę. Została tam zaproszona, wiesz jako początkująca modelka, więc się zgodziłem z nią pójść. Było mega drętwo, sami ważniacy w garniakach, siedzieliśmy przez chwilę przy barze, gdy powiedziała, że idzie do łazienki. Nie wracała już dobre 15 minut, zastanawiałem się, co się mogło stać, więc poszedłem za nią, no ale wiesz, nie będę wchodził do damskiej toalety. Obok jednak było jakieś pomieszczenie, do którego drzwi były lekko uchylone. Zdawało mi się, że słyszę z niego głos Kate, otworzyłem lekko drzwi i zobaczyłem .. – zamilkł na chwilę - ... ją, całującą się z jakimś typem. Od razu się zorientowali, że ktoś na nich patrzy, a ja stałem po prostu nieruchomo. Kate zaśmiała się tylko pod nosem, pomachała do mnie i wróciła do całowania tego faceta. Wybiegłem stamtąd najszybciej jak potrafiłem, dotarłem do domu i od razu zadzwoniłem do ciebie. Nie rozumiem jak ona mogła mi to zrobić – chłopak wstał, podszedł do okna i opierając się o parapet wpatrywał się w londyński mrok. Nie wiedziałam co mam mu teraz powiedzieć, byłam w szoku, jedyne co przychodziło mi na myśl, to obelgi na Kate
- dziwka – powiedziałam cicho pod nosem, ale Louis to usłyszał
- zgodzę się z Tobą. Szukałbym nawet gorszych określeń, poświęciłem jej półtora roku, a ona się mną tylko bawiła. Jeśli nie chciała być ze mną, mogła mi to powiedzieć wprost, zniósłbym to, a nie robić jakieś gierki
- Louis, tylko się nie załamuj, proszę – podeszłaś do niego i go przytuliłaś – ona nie była ciebie warta
- nie, jest ok ;) nie przejmuję się samym rozstaniem, bardziej boli mnie to, że jej ufałem, że półtora roku poszło na marne. Idiota, ze mnie, byłem idiotą od początku, od dnia w którym mi się spodobała i gdy poprosiłem ją o chodzenie. Teraz wiem, że to był zły pomysł. Zresztą od dawna było jakoś tak dziwnie, ona znikała na całe dnie, pewnie zabawiała się z tym typem. Ale  jest w tym wszystkim jeden plus
- jaki ?
- będę miał więcej czasu dla ciebie, kocie ;)
- ooo, miśku ;d wracamy do naszych przezwisk jak mieliśmy trochę mniej lat ? ;>
- no co ? to był fajny okres w naszym życiu ;d – nareszcie zobaczyłaś uśmiech na twarzy Tomlinsona
- tak, definitywnie najlepszy ;) a wiesz kiedy się skończył ? gdy pojawiła się Kate ..
- proszę, nie wracaj do tego tematu. Ja już o niej zapominam, wszystkie jej rzeczy wylądowały w koszu, to jest zamknięty rozdział, jej już dla mnie NIE MA !
- ok, podoba mi się twoje nastawienie ;) wraca mój silny i twardy Louis ;) x
- on nigdy nie odszedł, miał chwilę załamania, ale to trwało krótko ;) teraz będzie skupiał się na rzeczach naprawdę ważnych
- na przykład jakich ? ;>
- a no takich ;d – chwycił cię w pasie i zaczął gilgotać
- ej ! – nie mogłaś przestać się śmiać – czy  .. denerwowanie  .. innych .. aaa .. to ważna sprawa ? – pytałaś pojedynczymi słowami przerywane atakami śmiechu
- nie ;d ale rozśmieszanie przyjaciół tak ;p – leżeliście już na łóżku, a Louis nie zaprzestawał swojej czynności
- ja to postrzegam inaczej xd – udało Ci się uwolnić jedną swoją rękę i zaczęłaś robić to samo Tomlinsonowi, miał takie same duże łaskotki jak ty. Wygłupiając się tak przez chwilę, w końcu spadliście z łóżka xd – ała, no i widzisz jak to się wszystko skończyło – roześmiałaś się, masując dłonią łokieć w który się uderzyłaś
- oj przepraszam xd ale ja jestem bardziej poszkodowany, ty spadłaś NA MNIE ! rozumiesz, cały twój ciężar był na mnie xd tyłek mnie boli i mi nikt nie pomasuje ;p
- ależ zabawny jesteś, sam sobie pomasuj ;p i jeszcze sugerujesz, że jestem gruba xd foch forever ;p -  podniosłaś się z podłogi, udałaś obrażoną tupiąc nogą i położyłaś się na łóżku
- ależ skąd  kocie, jesteś leciutka jak mały kotek ;D chodziło, że na mnie coś spadło, a na Ciebie nie xd
-dobra, dobra ;p teraz się tłumacz – wystawiłaś mu język
- mogę sobie ;p – odpłacił się tym samym – a teraz się posuń – przesunęłaś się na drugi bok łóżka, Louis położył się w poprzek, kładąc głowę na Twoim brzuchu – ej, a pamiętasz jak przyjechałaś z mamą do nas, a za kilka dni miałaś mieć swoje 5 urodziny, jak poszliśmy na plac zabaw i zrobiłem dla ciebie tort w piaskownicy ?
- hahha, pewnie że pamiętam xd chciałeś, żebym naprawdę go zjadła . chciałeś mnie otruć głupku – uderzyłaś go w ramię
- nie, nie, nie xd nie mógłbym skrzywdzić wtedy mojej małej siostrzyczki xd a na pewno nie celowo, miałem 7 lat, mogłem myśleć, że piasek można jeść xd
- ehe, na pewno xd a pamiętasz jak pojechaliśmy na wycieczkę rowerową i zgubiliśmy się w lesie ?
- taaaak ;d płakałaś jak małe dziecko, a miałaś 14 lat ;d
- no co, ciemno się robiło, a my byliśmy sami w jakimś buszu xd
Wspominaliście tak swoje dzieciństwo i długą przyjaźń przez kilka godzin. Nim się obejrzeliście, było już po 23
- nie możesz teraz wracać do domu, nie pozwolę Ci. Zostajesz dzisiaj na noc xd
- ok, ok. ale zadzwonię od [i.t.p], bo pewnie się martwi. A tak w ogóle to gdzie mój telefon ? – zaczęłaś rozglądać się po pokoju
- może zostawiłaś w płaszczu na dole
- pewnie tak – zeszłaś do przedpokoju, jak się spodziewałaś było tam 7 nieodebranych połączeń od przyjaciółki. Szybko do niej zadzwoniłaś wyjaśniając całą sytuację i wróciłaś na górę
- w łazience są czyste ręczniki, możesz wziąć kąpiel, a do spania dam ci jakiś mój podkoszulek i dresy, ok ?
- myślę, że to dobry pomysł xd muszę przecież w czymś spać ;p
- oj tam , mnie by nie przeszkadzało, gdybyś w niczym nie spała xd
- hahaha, pomarz sobie ;d
- a żebyś wiedziała, że pomarzę – zaśmiał się i dał ci ubranie. Wzięłaś szybki prysznic i wróciłaś do pokoju. Łóżko czekało już na ciebie gotowe, natomiast na podłodze leżał rozłożony koc i poduszki
- a ty na podłodze będziesz spał?
- no tak ;) jestem gentelmanem i zostawiam dla damy wygodniejsze miejsce – znów się zaśmiał i zniknął za drzwiami łazienki
Weszłaś pod kołdrę i szczelnie się nią okryłaś. Pachniała jego perfumami, twoimi ulubionymi. Zaciągnęłaś się tym zapachem i próbowałaś zasnąć, jednak nie mogłaś. Po kilku minutach Louis wrócił do pokoju i rozłożył się na podłodze. Leżałaś po prawej stronie łóżka, a on po lewo, więc byłaś odwrócona do niego placami. Panowała cisza, ledwo słychać było wasze oddechy
- śpisz ? – zapytał w końcu szeptem
- nie, nie mogę zasnąć .
- ja też.
- ej ....
- tak ?
- chodź tu do mnie
- co ?
Odwróciłaś się na drugi bok i odkryłaś kawałek kołdry na wolnym miejscu łóżka
- no wskakuj, nie pozwolę Ci leżeć na podłodze, jest zimno ;) poza tym zmieścisz się ;p – chłopak z uśmiechem na twarzy wstał z podłogi i wcisnął się pod kołdrę.
- dzięki xd jednak najlepiej mi się śpi we własnym łóżku
- tak właśnie myślałam, a teraz dobranoc miśku ;d
- dobranoc kocie ;p
Świadomie czy nieświadomie przez sen zbliżaliście się do siebie, skuliłaś się, on odwrócił się na bok, leżąc bliżej ciebie. Jego broda była na wysokości twojego czoła, a ręka powędrowała na twoją talię, obejmując Cię. Rana obudziłaś się, ale chłopaka nie było w pokoju, poszłaś do łazienki się odświeżyć, a w między czasie ktoś przyszedł do domu. Po skończonej czynności chciałaś zejść na śniadanie, ale na schodach zatrzymałaś się, gdyż usłyszałaś rozmowę Lou z Harry’m. nie chciałaś podsłuchiwać, ale byli na tyle głośno, że wszystko do ciebie docierało
- stary, kiedy tu jej w końcu to powiesz. Nie możecie ukrywać przed sobą swoich uczuć do końca życia. Ty bez niej nie istniejesz, nie widzisz, że tylko Ona może Ci dać prawdziwe szczęście ?! to co zrobiła Kate jest karygodne, a to co robi dla ciebie [t.i], to spełnienie marzeń każdego faceta o prawdziwej przyjaźni i miłości.
- to tak pięknie brzmi tylko w Twoich ustach. Ja się po prostu boję jej stracić, że gdy powiem jej prawdę o swoim uczuciu, ona będzie chciała nadal pozostać tylko moją przyjaciółkom, albo co gorsza nie będzie chciała mnie znać.
- jeśli nie powiesz jej prawdy, nie dowiesz się nigdy. A co jeśli ona Ciebie też kocha i czeka na jakiś Twój ruch ?
- a co jeśli nie ?
- a co jeśli tak ?! człowieku, wszyscy widzą jak [t.i.] na ciebie patrzy, jak Cię traktuje. Zwykła przyjaźń tak nie wygląda, naprawdę.
- no ok, pogadam z nią o tym, ale potem. Teraz pewnie już wstała, muszę zrobić dla niej śniadanie ;)
- no i o to chodzi ;d zadzwonię po południu i chcę usłyszeć, że jesteście razem. Teraz się zmywam, cześć
Żeby wychodzący Styles Cię nie zobaczył, szybko i po cichu wróciłaś do pokoju. Położyłaś się na łóżku i zaczęłaś zastanawiać czy ta rozmowa, którą prowadzili była prawdą, czy tylko tak sobie rozmawiali. Leżałaś w bezruchu kilka minut, gdy do pomieszczenia wszedł Louis z tacą ze śniadaniem
- dzień dobry kocie xd ;) mam dla ciebie coś dobrego – podniosłaś się do pozycji siedzącej i lekko uśmiechnęłaś. Po Louis’m nie było niczego widać, był szczęśliwy jak zawsze
- oo, jak miło ;d widzę same smakołyki – zaczęłaś jeść śniadanie, a Louis siedział obok ciebie i tylko się Tobie przyglądał, nie zaczynał żadnej rozmowy. Po chwili zaczął się śmiać – ej, co jest ? – popatrzyłaś na niego pytającym wzrokiem
- nie nic ;) tylko się pobrudziłaś na twarzy dżemem
- aha, ok xd – zaśmiałaś się, a chłopak wziął serwetkę, chwycił twój podbródek i zaczął Cię wycierać. Po chwili jednak zaczął znacznie się do Ciebie przybliżać. To działo się tak szybko, że nawet nie zdążyłabyś zareagować jakimkolwiek oddaleniem się. Zamknęłaś oczy i poczułaś ciepłe usta Tomlinsona na swoich wargach. Niezdarnie ale chętnie oddałaś pocałunek.  
- eh, przepraszam. Nie powinienem, jesteś moją przyjaciółką – Louis gwałtownie się od ciebie odsunął i oddalił na drugi koniec pokoju.
- no właśnie, tylko przyjaciółką – podeszłaś bliżej niego, stanęłaś na placach i lekko musnęłaś jego usta
- czy to znaczy, że ...
- tak głupku, tak ! chcę być kimś więcej
- nawet nie wiesz, jak wszystko ułatwiłaś ;)
- wiem ;) słyszałam twoją rozmowę z Harry’m
- naprawdę ? myślałem, że spałaś
- nie, chciałam już zejść na dół ;) no to co ? będziesz mógł powiedzieć Stylesowi, jak zadzwoni, to co chciał usłyszeć ? ;>
- bardzo bym chciał ;D ale nie wiem czy się na to zgodzisz ?
- jeszcze się o to pytasz miśku ;p – objęłaś go na wysokości szyi – przecież Cię kocham ;)
- nawet nie wiesz, jak jestem szczęśliwy słysząc to ;) też Cię kocham - złożył na twoich ustach czuły pocałunek. Po chwili podniósł cię i zaczął kręcić wokół własnej osi.
Zgodnie stwierdziliście, że droga od przyjaźni damsko-męskiej do miłości jest krótka, lecz jakże wyboista. Dzień w którym zostaliście parą, jest najważniejszym dniem w waszym życiu. No może nie licząc dni w których Louis Ci się oświadczył, wzięliście ślub i gdy urodziło się wasze pierwsze dziecko. Teraz jesteście najszczęśliwszą parą na świecie, żyjącą w Londynie. Louis nie zaprzestał występowania w zespole. Godnie sprawuje funkcje męża i ojca xd Macie 2-letnią córeczkę, a w drodze jest wasz syn ;)



____
długo mnie tu nie było ;) ale nareszcie dostałam jakiejś weny ;p z góry przepraszam za błędy, starałam się pisać dobrze, ale zawsze znajdą się jakieś niedopatrzenia ;)