piątek, 20 lipca 2012

imagin - Lou .


Wybrałaś się dziś razem ze swoimi dwoma przyjaciółkami do wesołego miasteczka . nie bardzo przepadałaś za takimi miejscami . wielu rzeczy się bałaś, twoje przyjaciółki wiedziały, że z połowy atrakcji nie skorzystasz, ale i tak Cię tam zaciągły . było ciepłe, letnie popołudnie . całe tłumy ludzi oblegały wszystkie karuzele, rollercoastery i inne . twoje przyjaciółki chciały iść do domu strachów, ty natomiast zaproponowałaś, że staniesz w kolejce, która była bardzo długa, po koktajle . poszły zostawiając Cię samą . wokół biegało mnóstwo rozbawionych dzieci z balonami, misiami czy innymi zabawkami wygranymi w konkursach i loteriach . było ci wstyd, że miałaś 18 lat a bałaś się wszystkiego, bardziej niż małe dzieci – duchów, pająków, wysokości . rozglądałaś się wokół, a wszyscy mówili tylko o największej atrakcji dzisiejszego dnia – o ogromnym diabelskim młynie . od rana ustawiały się do niego kolejki . odebrałaś koktajle i zaczęłaś szukać swoich przyjaciółek, jednak nigdzie ich nie było . krążąc tak, znalazłaś się blisko karuzeli . spojrzałaś w górę, jej ogrom trochę Cię przerażał, ale zaraz dał Ci jakąś siłę, żeby pokonać lęk i wsiąść za nią . gdy wpatrywałaś się w obracające się koło, usłyszałaś swoje imię .
- [t.i] ! gdzie ty byłaś ? szukałam Cię wszędzie ! – podbiegła do ciebie jedna z przyjaciółek
- gdzie miałam być, szukałam was . a gdzie [i.t.p] ?
- czeka w kolejce po następne bilety ;) – wzięła od ciebie koktaje – idziesz z nami ?
- nie, porozglądam się tu trochę ;)
- tak myślałam ;p to do zobaczenia potem – i poszła w drugą stronę.
„dziewczyno, raz się żyje” – pomyślałaś i ustawiłaś się w kolejce do wielkiej karuzeli . za tobą stanęło kilku chłopaków, którzy głośno gadali i śmiali się . zaczęli Cię trochę irytować, ale byłaś już tak zdenerwowana, że nie miałaś ochoty ich upominać . co chwilę przestępowałaś z nogi na nogę, ręce Ci się trzęsły, ale chęć pokonania strachu była większa . nagle na swoim ramieniu poczułaś czyjąś dłoń, a na szyi ciepły oddech . lekko drgnęłaś, a po twoim ciele przeszły ciarki .
- nie stresuj się tak, to nie jest takie straszne jak wygląda . zobaczysz, że będziesz się dobrze bawić ;) – usłyszałaś przyjemny, męski głos za swoim uchem, który dodawał Ci otuchy . uśmiechnęłaś się pod nosem i uspokoiłaś . nastała twoja kolej, zapłaciłaś, usiadłaś w wyznaczonym miejscu i zrobiłaś co tam trzeba było . obok było wolne miejsce, więc domyśliłaś się, że ktoś będzie blisko ciebie . los chciał, że obok ciebie usiadł jakiś chłopak . miał włosy ułożone w artystyczny nieład, był wyższy od ciebie i wyglądał na starszego . spojrzałaś na niego, zdawało ci się, że już gdzieś go widziałaś . chłopak, uśmiechał się tylko pod nosem .
- czemu się tak uśmiechasz ? – zapytałaś w końcu, zanim ruszyliście
- bo mówiłem Ci, że będziesz się dobrze bawić ;) ze mną na pewno ;D – i uśmiechnął się radośnie do ciebie . poznałaś ten ciepły głos, który szeptał przedtem do ciebie i tak na ciebie działał .
- jestem [t.i.] ;) – i podałaś mu niepewnie rękę
- a ja Louis ;) miło Cię poznać ;D – gdy dotknął twojej dłoni, znów przeszył cię dreszcz . ruszyliście, a ty patrzyłaś przez chwilę w jego oczy, gdy zorientowałaś się kim jest twój towarzysz ;)
- czekaj, ten Louis ? Tomlinson z One Direction ?
- tak, ten sam ;) – zaśmiał się lekko . odwróciłaś głowę wpatrując się w krajobraz miasta, który był widoczny z coraz to wyższej pozycji . nie miałaś odwagi zagadać go o coś więcej, mimo że wiedziałaś, że pewnie taka okazja już nigdy Ci się nie przytrafi . zacisnęłaś pięść na końcu swoich krótkich spodenek, bo strach zaczynał dominować u ciebie . znów poczułaś dłoń chłopaka, tym razem na swojej dłoni
- ej, nie bój się :) przecież nic Ci się nie stanie ;)
- mam taką nadzieję ;) – uśmiechnęłaś się lekko, gdy nagle cała maszyna się zatrzymała . byliście prawie na samej górze, usłyszałaś tylko krzyki jakichś przerażonych dziewczyn, sama też się bałaś . „przepraszamy, ale nastąpiła mała usterka . proszę zachować spokój . zajmie nam to kilka minut” – słychać było głos kierownika z dołu
- nie, tylko nie to – powiedziałaś załamanym głosem – wiedziałam, że ten dzień nie będzie dla mnie zbyt dobry :(
- jak to nie jest dobry ? – powiedział Lou z udawaną, obrażoną miną -  przecież spotkałaś mnie i sobie teraz razem tu siedzimy =)
- no ok, po części jest dobry ;)
Zaczęliście ze sobą rozmawiać o wszystkim i o niczym . chłopak rozbawiał Cię opowiadając żarty i robiąc głupie miny . straciliście kompletnie rachubę czasu, ale wiedzieliście że trwa to dłużej niż kilka minut . nagle zerwał się wiatr, przeszył cię zimny dreszcz . Louis to zauważył i przysunął się bliżej ciebie, obejmując Cię swoim ramieniem
- dziękuję – cicho wyszeptałaś i wtuliłaś się w chłopaka .
Utrzymywaliście się tak na chwilę, gdy maszyna ruszyła i zaczęliście schodził coraz niżej . na dole, gdy postawiłaś nogi na ziemi, lekko się zachwiałaś, gdyż twoim ciałem nadal władały emocje . na szczęście Lou cię przytrzymał i nie upadłaś . z oddali zobaczyłaś swoje przyjaciółki, które obserwowały całe zajście . pobiegłaś do nich szybko
- gdzie ty byłaś ? martwiłyśmy się o ciebie !
- można powiedzieć, że w centrum wydarzeń – wskazałaś palcem diabelskie koło
- żartujesz ? siadłaś na to ? nie bałaś się ? i wytrzymałaś tam godzinę ?
- było ok i cooo ? czy to stało godzinę ?
- tak, nie patrzyłaś na godzinę ?
- telefon mi się rozładował . i wow, nie czułam, że minęło tyle czasu, dobrze mi się rozmawiało z .. yyy , zresztą nie ważne .
- ej, jak zaczęłaś to mów . z kim tam byłaś ? – żałowałaś, że zaczęłaś ten temat, bo dziewczyny zaczęły ci wiercić dziurę w brzuchu . jednak zanim zaczęłaś wyjaśniać cokolwiek , Louis podszedł do was .
- hej [t.i] . mam pytanie ;) czy zachciałabyś mi dać swój numer ? ;p
- em, jasne ;) – podyktowałaś swój numer komórki chłopakowi . on radośnie podziękował, pożegnał się całusem w policzek i poszedł z uśmiechem .
- czy to był .. ? –
- tak – przerwałaś im – ale o nic nie pytajcie – przeszłaś obok nich i udałaś się w stronę swojego domu . dziewczyny pobiegły za tobą i wypytywały jeszcze bardziej, ale nic im nie powiedziałaś . gdy dotarłaś do domu podłączyłaś telefon do ładowania, wzięłaś odprężającą kąpiel i rzuciłaś się zmęczona na łóżko . już zasypiałaś, gdy po 22 usłyszałaś dźwięk sms-a  . „dobranoc mała, mam nadzieję, że dziś nie będzie Cię nic straszyć, tak jak opowiadałaś ;) słodkich snów ;* Lou xoxo”  uśmiechnęłaś się pod nosem i odpisałaś „dziękuję, teraz na pewno wszystko będzie ok ;) dobranoc, [t.i] ;*”  po chwili już zasnęłaś . rano obudziłaś się zadziwiająco wcześnie jak na ciebie, o 9 przygotowywałaś już śniadanie . gdy przegryzałaś kanapkę zadzwonił Ci telefon .
- tak, słucham ? – odebrałaś nie patrząc na wyświetlacz, z buzią wypchaną jedzeniem
- hej [t.i] ;) nie obudziłem Cię ? – gdy usłyszałaś w słuchawce głos Louis’ego, zakrztusiłaś się i nie mogłaś wydusić nic z siebie – wszystko w porządku ? – zapytał z troską w głosie
- em, tak ;) nie obudziłeś ale to ja mogłabym zapytać  czy się coś stało , że dzwonisz tak wcześnie ;)
- nic się nie stało xd po prostu już od dłuższego czasu nie śpię, bo ciągle o ... czymś myślę . musiałem coś ze sobą zrobić, więc zadzwoniłem ;) masz już na dziś jakieś plany ?
- miło ;) nie, raczej nie , a dlaczego pytasz ?
- no to weź swoje przyjaciółki, ja zgarnę chłopaków i wybierzmy się gdzieś wszyscy, na kręgle na przykład ;)
- w sumie to fajny pomysł ;) dziewczyny na pewno się ucieszą ;) ale gdzie się spotkamy ?
- nie będzie problemem, żebyś podała mi swój adres ? podjedziemy tam po was ?
- ok ;) – podałaś go chłopakowi
- no to będziemy o 13 ;) do zobaczenia
Zadzwoniłaś do swoich przyjaciółek, były tak samo podekscytowane jak ty ;) trochę kręciłaś się po domu bezczynnie , bo nie widziałaś co ze sobą zrobić . dziewczyny przeszły do ciebie wcześnie, ubrałaś się w TO, włosy rozpuściłaś, pomalowałaś lekko i czekałyście na chłopaków . punktualnie o 13 byli pod twoim domem . pojechaliście na kręgle i świetnie się z nimi bawiłyście . byliście jeszcze coś zjeść w Nando’s, bo oczywiście Niall nie byłby sobą, gdyby nie chciał tam iść. tak minął wam z nimi cały dzień . chłopaki pojechali samochodem Harry’ego do domu, a Louis odwiózł was po kolei . ty zostałaś ostatnia .
- mogę jeszcze z tobą o czymś porozmawiać ?
- pewnie ;) ale to może w środku – zaprosiłaś go do swojego domu, rodzice byli w pracy, a brat na treningu, więc byliście sami . zrobiłaś mu coś do picia, usiadł w salonie na kanapie , a ty na przecwi niego na fotelu – no to o czym chcesz pogadać ? – uśmiechnęłaś się zachęcająco
- pewnie to wszystko co teraz będę mówić, będzie brzmiało dziwnie, bo znamy się tylko jeden dzień , ale to, co się dzieje ze mną od wczoraj ... – nerwowo jeździł palcem po kubku, który trzymał w ręce – żadna osoba, żadna dziewczyna nie działała na mnie jak ty . całą noc nie spałem, bo siedziałaś w mojej głowie – uśmiechnął się pod nosem – co było oczywiście bardzo miłe, ale wolałbym żebyś więcej czasu spędzała obok mnie niż w moim umyśle
- czekaj, bo zaczynam się trochę gubić . możesz  ... – nie dokończyłaś, bo ci przerwał
- zakochałem się w Tobie ! no zakochałem i wiem , że takie życie w nieświadomości jest trudne . dlatego mówię Ci to od razu, żebyśmy czasem nie brnęli dalej z naszą znajomością, gdy ty nic do mnie nie ... nie czujesz
- ej, ja nic takiego nie powiedziałam ;) – usiadłaś obok niego, a on popatrzył na ciebie z nadzieję, miłością i radością w oczach – wczoraj, gdy tylko powiedziałeś do mnie pierwsze słowa, to ogarnęło mnie takie przyjemne uczucie, że no nigdy nie czułam czegoś tak wspaniałego i potem gdy spędziliśmy tę godzinę na górze, w sumie to powtórzyłabym to jeszcze raz – zaśmiałaś się – tak, czuję coś do ciebie i brnijmy w to dalej ;)
Louis uchwycił twoje policzki w swoje dłonie, jedną ręką odgarnął za ucho twój kosmyk włosów, który swobodnie opadał ci na twarzy i ciągle patrzył głęboko w twoje oczy
- kocham Cię ;) – wyszeptał, słyszalnie tylko dla ciebie
- ja Ciebie też kocham ;) – odpowiedziałaś, a on zbliżył się do ciebie, a wasze usta złączyły się w czułym i namiętnym pocałunku .
Od tamtego dnia minęły ponad dwa lata, jesteście szczęśliwą parą, mieszkacie razem, Louis niedawno Ci się oświadczył, więc w przyszłym roku planujecie ślub . jedna z twoich przyjaciółek również tworzy szczęśliwą parę z Harry’m ;)
_______________________

przepraszam za to, że dawno nic nie było, ale wena kompletnie mnie opuściła ;) pisałam tego imagina chyba kilka dni i z góry przepraszam za wszystkieg błędy ;) enjoy ♥

zapraszam na bloga z moim opowiadaniem - LOVE AND SADNESS


poniedziałek, 9 lipca 2012

imagin - Zayn


Był zimny wieczór po burzy . twoje rodzinne Bradford spowite było mgłą . a ty snułaś się bezczynnie po uliczkach miasta . dziś mijają 2 lata odkąd twój najlepszy przyjaciel opuścił wasze miasto i w pełni oddał się swojej miłości – muzyce . wspominałaś całe wasze dzieciństwo, wasze najlepsze przygody nie zawsze dobrze zakończone – poobcierane kolana i łokcie po wyścigach rowerowych czy złamane ręce po upadkach z drzew . znaliście się niemal od kołyski, byliście sąsiadami, wasze mamy były najlepszymi przyjaciółkami, dzięki nim z wami było to samo . byliście zawsze blisko siebie, nierozłączni, spędzaliście ze sobą każdą wolną chwilę, w szkole zawsze siedzieliście razem w ławce . mieliście nawet ten sam tatuaż – jing jang , który zrobiliście wspólnie . wasi znajomi nie mogli zrozumieć dlaczego nie jesteście parą . zawsze odpowiadaliście zgodnie, że przyjaźń jest lepsza, ale tak naprawdę to sami nie wiedzieliście, chyba baliście się psuć to wszystko, gdyby wam nie wyszło . ty dopiero w wieku 17 lat , gdy powiedział, że dostał się do zespołu, musi teraz zamieszkać w Londynie i będzie jeździł w trasy, zrozumiałaś że go naprawdę kochasz, nie tylko jako najlepszego przyjaciela . nie powiedziałaś mu o tym wtedy, nie chciałaś zepsuć jednego z jego największych marzeń . od tamtej pory się z tobą nie kontaktował . był w Bradford 2 razy, ale pech chciał, że ciebie wtedy tam nie było i nie mogłaś się z nim spotkać .
Było coraz zimniej, ubrałaś na głowę kaptur i poszłaś do pobliskiego parku. Było tam tzw. „wasze drzewo” . zawsze na nim siedzieliście, opowiadaliście różne historie, wesołe czasem smutne . podeszłaś bliżej niego i położyłaś dłoń na fragmencie kory, zaczęłaś palcami gładzić napis tam wyryty:

[T.I.] + ZAYN
=
BEST FRIENDS
FOREVER AND EVER



Usiadłaś pod pniem i rozpłakałaś się na dobre . gdy 2 lata temu się z tobą rozstawał, nie wiedziałaś, że to tak będzie Cię boleć, że nie będziesz mogła o nim zapomnieć, ale ty nie mogłaś tego zrobić, chcąc zapomnieć o Zayn’ie musiałabyś zapomnieć o całym swoim życiu, bo on był w każdej jego części .

Wróciłaś do domu około 24, nie mogłaś długo zasnąć, udało Ci się dopiero koło 4, byłaś już zmęczona, bo przez cały ten czas płakałaś . rano zaspałaś do szkoły, przekonałaś mamę, że źle się czujesz i zostałaś w łóżku . z Zayn’em robiliście tak często, by np. pojechać na wycieczkę rowerową, bo była ładna pogoda, zamiast iść do szkoły . gdy mamy szły do pracy, wy się wymykaliście i świetnie bawiliście . wszystko zawsze wychodziło na jaw, ale uchodziło wam to na sucho xd

Po 14:00 twoja 4 lata młodsza siostra wróciła ze szkoły i od razu wparowała do twojego pokoju

- [t.i] ! za tydzień Zayn przyjeżdża do Bradford ! – zawołała ucieszona

- ale co ? jak to ? skąd wiesz ?  - podniosłaś się z łóżka wyraźnie zaciekawiona

- zagra koncert z tym swoim zespołem One Direction ! pójdziesz ze mną, proszę . wiesz jak ja ich lubię

- tak, wiem . ale nie wiem czy chcę tam iść

- proszę, proszę, proszę ! – złożyła ręce jak do modlitwy i zrobiła minę zbitego psa . kochałaś ją i nie mogłaś jej odmówić

- ok, pójdę z tobą ;)

- dziękuję Ci kochana siostrzyczko ;) – rzuciła Ci się na szyję i mocno przytuliła . sprawiła, że nareszcie od kilku dni się uśmiechnęłaś



Tydzień później .



Dzień koncertu . miał on się zacząć o 19, a twoja siostra odkąd wróciła do domu ze szkoły chodziła cała podekscytowana . ubrałaś się na tę „okazję” inaczej niż zwykle : swoje ukochane czarne conversy zamieniłaś na dziewczęce baleriny, zamiast rozciągniętej bluzy ubrałaś koszulkę z zabawnym rysunkiem i napisem . lekko się pomalowałaś, czego nigdy nie robiłaś, żeby zakryć podpuchnięte oczy . w sumie to cieszyłaś się na ten koncert, że będziesz mogła przez kilka chwil widzieć swojego przyjaciela w jego żywiole, zadowolonego z siebie . wiedziałaś, że on cię nawet nie dostrzeże w tłumie tych rozwrzeszczanych fanek . poza tym zmieniłaś się i na zewnątrz i w środku, nie byłaś już tą radosną i zwariowaną siedemnastolatką . Zayn też się zmienił . z tego co widziałaś tylko w różnych gazetach zmężniał, był jeszcze bardziej przystojny i miał coraz więcej tatuaży (co akurat Ci się podobało) . ale jego czekoladowe oczy i uśmiech pozostały takie same .

Siostra coraz bardziej Cię poganiała, więc poszłyście na miejsce wcześniej . do koncertu zostało już 20 minut, zmieszałaś się w tłum fanek, ale miałaś dobry widok na scenę . do szczęścia potrzeba Ci było tylko widoku Malika . po chwili chłopaki wbiegli na scenę, największy uśmiech był na twarzy twojego przyjaciela, pewnie dlatego, że był w swoim rodzinnym mieście . śpiewali już którąś piosenkę z rzędu, ty bujałaś się w ich rytmie, razem z siostrą nie odrywając oczu od Zayn’a . nagle wasze oczy się spotkały, zobaczył Cię, oboje znieruchomieliście, on przestał śpiewać piosenkę i wpatrywał się w ciebie, ty nie wiedząc co robić schowałaś się za siostrą

- ej, co jest ? – spytała

- Zayn mnie chyba zobaczył

- no to chyba dobrze, chciałaś się z nim spotkać w końcu

- no tak, ale ... ja nie wiem jak jest teraz po tych dwóch latach

- rób co chcesz – siostra wróciła do dobrej zabawy, a ty zaczęłaś się przedzierać przez tłum w stronę wyjścia . jednak w ostatniej chwili podszedł do ciebie jakiś mężczyzna, chyba z ochrony

- nie może pani teraz opuścić tego miejsca .

- ale dlaczego ?

- po prostu pani nie może . proszę iść za mną – poszłaś za mężczyzną, który chyba zaprowadził Cię za kulisy i wpuścił do jednego z pomieszczeń, chyba do garderoby – proszę tu chwilę zaczekać

Siedziałaś tam jakieś 15 minut, gdy nagle wszedł tam Malik

- Zayn ? – wstałaś zaskoczona, gdy zobaczyłaś go w drzwiach

- [t.i.], wiedziałem że to ty ;) na kilometr mogę poznać twój uśmiech i twoje oczy – podszedł do ciebie bliżej i głęboko w nie spojrzał – ale są jakieś inne, smutne i bez tego błysku co kiedyś

- a jakie mają być, kiedy nie było Cię przy mnie 2 lata – łzy zaczęły spływać Ci po policzku, a Zayn mocno Cię przytulił . biło od niego to samo ciepło co kiedyś

- przepraszam Cię, bardzo Cię przepraszam mała – pocałował Cię w czoło – chciałem się z tobą skontaktować, ale nie mogłem, czasu na przyjechanie tu też nie miałem, byłem tu 2 razy, ale ciebie nie było w domu

- Zayn, proszę obiecaj mi, że jak teraz znów wyjedziesz to już tak łatwo nie zapomnisz i będziesz się ze mną kontaktować, bo inaczej ja tego nie przeżyję

- nie mogę tego obiecać swojej najlepszej przyjaciółce – chwycił w swoje dłonie twoje mokre policzki – mogę to obiecać tylko mojej dziewczynie – zawadiacko się uśmiechnął

- ale jak to ? nie rozum... – nie skończyłaś, bo mulat wpił się w twoje usta . zaczął czule ale i namiętnie cię całować, jakby od zawsze na to czekał, ty tylko odwzajemniłaś pocałunek też na to od dawna czekając .

- czyli mam rozumieć, że mówisz TAK ;) – oparł swoje czoło o twoje i patrzył głęboko w oczy .

- tak głuptasie ! oczywiście, że tak . kocham Cię ;)

- ja ciebie też kocham ;) – i znów wrócił do pocałunków

Kilka miesięcy po tym wydarzeniu skończyłaś szkołę i przeniosłaś się do Londynu na studia . jesteście parą już ponad 2 lata, mieszkacie razem  i jesteście bardzo szczęśliwi – Zayn nadal oddaje się muzyce, ale dla ciebie ma tyle samo czasu . ty studiujesz, a w przyszłym roku zostaniesz jeszcze szczęśliwszą panią Malik . i pomyśleć, że musieliście się rozstać na 2 lata, żeby zrozumieć , że jesteście dla siebie całym światem < 3


sobota, 7 lipca 2012

imagin - Liam


Masz 18 lat . miesiąc temu przyleciałaś do Londynu na roczny kurs . taką możliwość oprócz ciebie dostało jeszcze 5 osób z twojej szkoły, ponieważ bardzo dobrze porozumiewaliście się po angielsku . każdy z was zamieszkał u różnych rodzin . tobie trafiła się bardzo miła 4-osobowa rodzina, małżeństwo Lisa i Tom Smith, oraz ich córki 19-letnia Tina i 17-letnia Katie . byłyście w podobnym wieku, więc świetnie się dogadywałyście . od 10 do 16 czas spędzałaś na kursie językowym i doskonaleniu angielskiego, drugie pół dnia miałaś czas wolny . twoje nowe „siostry” zaraziły się miłością do literatury angielskiej, zresztą czytanie książek w tym języku , było dobrą formą doskonalenia go . przez następne 2 miesiące chodziłaś co 2-3 dni do miejscowej biblioteki po nowe książki . dziś pech chciał, że lektura, która Cię interesowała stała najwyżej na półce . byłaś raczej niską i drobną osobą, nawet stając na palcach nie dosięgałaś jej . rozejrzałaś się czy nie ma wokół kogoś, kto by Ci pomógł, ale nikogo nie było, nikt pewnie nie interesował się działem, w którym właśnie byłaś,  więc próbowałaś nadal . nawet podskakiwałaś, ale w pewnym momencie prawie przewróciłaś półkę, więc zaprzestałaś tego . gdy po raz setny próbowałaś zdobyć tę książkę, czyjaś dłoń ją chwyciła

- czy mi się zdaje czy tej właśnie książki potrzebujesz ? – usłyszałaś melodyjny , męski głos, odwróciłaś się i ujrzałaś chłopaka, który z uśmiechem na twarzy podawał Ci zdjętą lekturę

- yy, tak . dziękuję Ci bardzo – uśmiechnęłaś się do niego lekko i zabrałaś od niego rzecz

- jestem Liam – podał Cię rękę – i ostatnio bardzo często Cię tu widzę ;)

- a ja [t.i.] . no tak, jestem tu co ok. 2-3 dni, bo te wszystkie książki bardzo mnie wciągają

- ale chyba nie jesteś stąd ? nie masz typowego angielskiego akcentu – zaśmiał się

- to prawda, jestem z Polski

- wakacje ?

- nie za dużo chcesz o mnie wiedzieć ? ;> nawet się nie znamy xd

- no to się poznamy ;) zapraszam na kawę do mojej ulubionej kawiarni na ulicę obok .

- w sumie to nie mam nic innego do roboty, więc zgoda ;)

Wypożyczyłaś jeszcze 2 inne książki i poszłaś z Liam’em na kawę, opowiedziałaś mu trochę o sobie, co tu robisz, na jak długo zostajesz itd. on też opowiedział trochę o sobie, że nie jest z Londynu, ale mieszka tu teraz z kumplami z zespołu, że jest w bardzo znanym boy bandzie, o którym nigdy nie słyszałaś i rożne inne ciekawostki . przez następny tydzień spotkałaś go w bibliotece jeszcze 2 razy . ostatnim razem , gdy go widziałaś powiedział, że wyjeżdża na jakiś czas w trasę i poprosił Cię o numer telefonu .



ok. 3 miesiące później



wczoraj minęło pół roku odkąd jesteś w Anglii . ostatnie miesiące były dla ciebie dobre – spotkałaś wspaniałego chłopaka i poczułaś do niego coś więcej . mimo że on teraz był w trasie, dzwonił do ciebie bardzo często i wywoływał u ciebie zawsze uśmiech . przeczuwałaś, że on raczej nic do ciebie nie czuje, więc ty nic mu nie powiedziałaś . czekałaś, aż może coś się zmieni .

siedziałaś właśnie przy kolacji z państwem Smith i Katie, gdy nagle Tina wbiegła do jadalni bardzo podekscytowana

- mamo ! dzwoniła ciocia i powiedziała, że za kilka dni odwiedzi nas Liam, może zostanie nawet na kilka dni – słysząc to imię zakrztusiłaś się i zaczęłaś kaszleć

- wszystko w porządku ? – spytała pani Lisa

- tak, tak . trochę gardło mnie boli – skłamałaś, ale nie mogłaś się przecież przyznać o co chodzi . po chwili stwierdziłaś, że to musi być zwykły przypadek – a mogę wiedzieć kim jest ten Liam ? – zapytałaś niepewnie

- oczywiście ;) to nasz kochany kuzyn – z radością mówiła Katie – jest taki kochany i w ogóle ma świetny głos . mamy nadzieję, że się poznacie i może coś dla nas zaśpiewa

Zjadłaś kolację i poszłaś do swojego tymczasowego pokoju . ostatnia wypowiedź dziewczyny jeszcze bardziej zaczęła Cię zastanawiać . z rozmyśleń jednak wyrwał Cię dźwięk telefonu

- hej Liam ;) miło , że dzwonisz . co u ciebie ?

- bardzo dobrze ;) a jak u ciebie ?

- świetnie ;) ej, a kiedy ty w ogóle wracasz, bo nigdy o tym nie wspominałeś xd

- no bo to miała być niespodzianka ;) właśnie dziś chciałem Ci o tym powiedzieć ;) za 3 dni będę już w Anglii, najpierw jadę do rodziców, w Londynie będę dzień później, więc mam nadzieję, że wieczorem się spotkamy ;)

- bardzo chętnie ;)

Rozmawiałaś z nim jeszcze 20 minut, przeczytałaś jakąś książkę i poszłaś spać



4 dni później .



- dzień dobry pani Smith . już wróciłam i będę u siebie – wbiegłaś szybko do domu po zajęciach, żeby przygotować się na spotkanie z Liam’em . gdy już byłaś w połowie schodów, pani Smith zawołała z salonu

- [t.i.], chodź tutaj na chwilkę . chciałabym Ci kogoś przedstawić – zeszłaś na dół, weszłaś do salonu, ale znieruchomiałaś w drzwiach widząc osobę, która tam była . tak, to był twój Liam . widząc Cię w tym samym momencie zaniemówił i wstał z miejsca

- co ty tu robisz ? – powiedzieliście jednocześnie, nadal będąc zaskoczeni . uśmiechnęłaś się lekko z zaistniałej sytuacji .

- ja tu mieszkam od ponad pół roku – Liam popatrzył na panią Lisę, która to potwierdziła

- a ja przyjechałem na kilka dni do mojej cioci

- a skąd wy się znacie ? – zapytała Tina

- poznaliśmy się ponad 3 miesiące temu, jeszcze przed trasą w bibliotece xd

- ale zbieg okoliczności – zaśmiała się pani Smith – jest jeszcze jeden mały problem Liam, nie będziesz miał nic przeciwko, że będziesz spać na kanapie ? gdyż wolny pokój jest zajęty przez [t.i.]

- nie ;) mógłbym nawet na ziemi spać, więc kanapa mi odpowiada

Chłopak porozmawiał jeszcze chwilę z ciocią, wujkiem i kuzynkami, a potem poszliście na krótki spacer .resztę wieczoru spędziliście na huśtawce za domem świetnie się dogadując . zmęczona zasnęłaś na jego ramieniu . Liam zaniósł Cię do pokoju, gdy miał Cię na rękach lekko się przebudziłaś, ale nie otwierałaś oczu . czułaś jak układa Cię na łóżku, przykrywa kocem i całuje w czoło mówiąc „dobranoc mała” . po tym zasnęłaś spokojnie z uśmiechem na twarzy .

Rano obudziły Cię czyjeś ciepłe usta na twoim policzku . lekko się przeciągnęłaś z uśmiechem, otworzyłaś oczy i zobaczyłaś zadowolonego Liam’a siedzącego na skraju twojego łóżka i trzymającego tacę ze śniadaniem .

- dzień dobry piękna ;) jak się spało ?

- wyśmienicie ;p widzę, że pan tu coś dobrego dla mnie ma ;)

- oczywiście, że tak ;d – położył przed tobą tacę . było tam wszystko to co uwielbiałaś – ciepłe kakao, tosty z dżemem . nawet był mały wazonik z różą i liścik – smacznego ;) jak zjesz to przeczytaj xd

- dobrze ;) – chłopak wyszedł, a ty zjadłaś śniadanie . na karteczce było „czekam na ciebie w salonie ;*” zaśmiałaś się, jakby nie mógł mi tego powiedzieć osobiście xd zeszłaś na dół, ale wokoło nie było nikogo . kompletna cisza . gdy weszłaś do salonu zobaczyłaś pełno bukietów róż, nagle ktoś zaszedł Cię od tyłu i zakrył oczy

- Liam, nie wygłupiaj się ;) – jednak chłopak odwrócił Cię do siebie, chwycił twoje policzki w swoje dłonie i złożył czuły pocałunek na twoich ustach . stałaś przez chwilę bardzo zaskoczona

- wcale się nie wygłupiam ;) odkąd pierwszy raz spotkałem Cię w tej bibliotece, nie mogę o tobie zapomnieć ;) przez całą trasę myślałem o tobie, dzwoniłem, nawet wydawało mi się że za często, ale musiałem posłuchać twojego głosu, który zawsze rozbudzał u mnie uśmiech . nie jestem dobry w takich przemowach, więc może .. kocham Cię, tak bardzo cię kocham i czy ..

- tak, ja też ;) – uśmiechnęłaś się promiennie, przez łzy szczęścia które przed chwilą leciały ci z oczu – też Cię kocham <3  - i pocałowałaś go najlepiej jak potrafiłaś .

Jesteście ze sobą 2 lata, zostałaś w Londynie . rodzice zgodzili się byś kontynuowała tam naukę i szkole . znalazłaś dorywczą pracę i zamieszkałaś razem z Liam’em . niedawno chłopak Ci się oświadczył i w przyszłym roku bierzecie ślub .


środa, 4 lipca 2012

imagin - Harry


Było już po 21, a ty wyszłaś na spacer po jednym z londyńskich parków . była pełnia księżyca, idealny klimat na romantyczną przechadzkę, niestety byłaś samotna . miesiąc temu obchodziłaś swoje 18 urodziny, a kilka dni wcześniej zostawił Cię chłopak, twierdząc, że zakochał się w kimś innym . nie byłaś jakąś desperatką, tak jak wiele współczesnych dziewczyn i na pewno nie załamałaś się z tego powodu . wyznawałaś zasadę „jak nie ten to inny” . właśnie skręcałaś w jedną z alejek , gdy wpadł na ciebie jakiś biegnący chłopak, miał na sobie czarną bluzę, kaptur na głowie, rozwiązane sznurówki w białych conversach i bukiet róż w prawej ręce. ledwo utrzymałaś równowagę i się nie przewróciłaś

 - uważałbyś jak chodzisz , durniu ! – krzyknęłaś za nim, ale w odpowiedzi usłyszałaś tylko z oddali ciche „przepraszam” . przeszłaś się jeszcze kawałek, gdy zobaczyłaś siedzącego na ławce tego samego chłopaka, który na ciebie wpadł . twarz miał schowaną w dłonie, tak jakby płakał , bukiet róż leżał pod jego stopami kompletnie zniszczony i podeptany . ten widok Cię poruszył, więc podeszłaś bliżej niego i usiadłaś na tej samej ławce .

- hej . wszystko w porządku ? – zapytałaś z troską

- nie kur*a ! nic nie jest w porządku – krzyknął na ciebie, z nutą złości w głosie

- przepraszam, chciałam tylko pomóc – wstałaś z ławki, gdy on chwycił Cię za rękaw bluzy

- nie, to ja przepraszam . jestem trochę zdenerwowany , siadaj – wykonał ruch ręką, pokazujący na miejsce obok i tak zrobiłaś – jestem Harry – podał Ci rękę i lekko się uśmiechnął

- a ja [t.i.] ;) miło Cię poznać . więc, może jak jesteś zdenerwowany to chcesz pogadać ? może jak wyrzucisz to z siebie, to będzie Ci lepiej ?

- tak, myślę że chcę pogadać ;)

- więc co się stało ?

- byłem umówiony tu z moją dziewczyną . właśnie wróciłem z Ameryki, a od lotniska były straszne korki , co doprowadziło do tego, że spóźniłem się 20 minut . nawrzeszczała na mnie, że mnie nie obchodzi, że ciągle nie mam dla niej czasu itd. a ja tak bardzo śpieszyłem się do niej, że wpadłem na kogoś po drodze

- to byłam ja .

- oo, przepraszam . nie poznałem Cię ;) – lekko się uśmiechnął, ciągle patrząc w ziemię

- nic się nie stało . ale Harry, tak ? może ona nie była warta twojego uczucia, skoro tak Cię potraktowała ?

- może masz rację ;) jak nie ta to inna, lepsza – zaśmiałaś się – czemu się śmiejesz ? – popatrzył na ciebie pytająco

- „jak nie ten to inny” to moje prawie, że motto życiowe XD często tak mówię – odwróciłaś się w jego stronę, patrząc w jego zielone tęczówki . dopiero teraz zorientowałaś się, że rozmawiasz z Harry’m Styles’em . największym bożyszczem nastolatek w Anglii i na świecie z zespołu One Direction . raczej żadna normalna nastolatka nie miała takiego szczęścia, a tobie właśnie się to przytrafiło. Lekko się uśmiechnęłaś speszona i odwróciłaś głowę .

- czyli widzę, że ty też nie masz szczęścia w miłości ;)

- no niezbyt , ale nie załamuję się ;) trzeba czekać na to , co los sam przyniesie ;p

- podoba mi się twoje nastawienie ;) dasz namówić się na kawę ? ;> - w twojej głowie szalało milion różnych myśli . zgodzić się czy nie ? przecież byłaś tylko zwykłą i przeciętną dziewczyną, która właśnie dziś, zresztą jak codziennie, spacerowała po parku . miałaś teraz ochotę zadać mu z tysiąc pytań, dlaczego ty , dlaczego ty właśnie spotkałaś dziś swojego idola (tak, też uwielbiałaś One Direction)?

- a nie jest za późno, dochodzi już 22 ? – spytałaś, nie chcąc zagadywać o jakiejś głupocie

- no to co ;) równie dobrze, możemy pojechać do mnie ;p

- nie wiem czy powinnam ..

- nie myśl teraz o tym xd poznasz kilku moich kumpli, z którymi mieszkam ;)

- tak, jest ich czterech xd mega zakręceni i trochę nienormalni ;p

- skąd wiesz ? – zaśmiałaś się

- poznałam Cię xd może nie od razu, ale wiek kim jesteś ;p

- no to teraz tym bardziej nie masz się czego bać ;)

Po krótkich, ale jakże skutecznych namowach Harry’ego zgodziłaś się . poznałaś resztę One Direction, naprawdę dobrze Ci się z nimi dogadywało , nawet wydawało Ci się, że Cię polubili, bo byli bardzo mili wobec ciebie . było już po 1 w nocy, Harry chciał Cię odwieźć, ale uparłaś się, że mieszkasz niedaleko i sobie poradzisz . poza tym uwielbiałaś nocne spacery . zanim wyszłaś zdążyłaś podać swój numer Stylesowi .


2 tygodnie później

Harry pisał do ciebie codziennie, ty odpisywałaś tylko przez pierwsze 3 dni , chłopak chciał się z tobą spotkać, ale czegoś się bałaś – chyba tego, że za bardzo się do niego „przywiążesz”, a potem rozczarujesz gdy przestaniecie się widywać i zapomni o Tobie. Pisał po kilka wiadomości dziennie, prosił o spotkanie, w tym samym parku, w którym się poznaliście . na żadną wiadomość nie odpowiedziałaś, ani nie stawiłaś się na godzinę, którą chciał .

Właśnie dziś , gdy była straszna pogoda, musiałaś iść do sklepu, który był niedaleko tego parku . nawet parasol nie wystarczał, bo i tak byłaś mokra z każdej strony . nagle zobaczyłaś, że po drugiej stronie ulicy w przeciwną stronę niż ty idzie Harry . pośpiesznie ubrałaś kaptur i odwróciłaś się twarzą do jakiejś wystawy sklepowej, dodatkowo osłaniając się parasolem . w szybie obserwowałaś co robi i modliłaś by Cię nie rozpoznał . nagle usłyszałaś swoje imię , a w szybie była postać chłopaka, który zbliżał się w twoją stronę . zaklęłaś w myślach, odwróciłaś się w bok i zaczęłaś iść w drugą stronę

- [t.i] ! poczekaj, chcę pogadać – Harry biegł za tobą, aż w końcu złapał cię za rękaw bluzy i odwrócił w swoją stronę – [t.i.], dlaczego mnie unikasz ? dlaczego nie odpowiadasz na moje wiadomości i nie odbierasz moich telefonów ?

- mam swoje powody – powiedziałaś smutno i próbowałaś mu się wyrwać, on jednak nadal Cię trzymał, tym razem chwycił twoją dłoń

- nie rób mi tego, proszę ! – spojrzał na ciebie, gdy zobaczyłaś jego smutne, zielone oczy coś w tobie pękło i łzy zaczęły pływać po twoim policzku – odkąd poznałem Cię w parku nie mogę przestać o Tobie myśleć, o twoich oczach, o twoim uśmiechu. Proszę daj mi szansę, bo ... no bo ja Cię kocham < 3

stałaś przez chwilę w szoku, nie wiedziałaś co mu odpowiedzieć, on dokładnie obserwował twoją twarz, każdy jej kawałek, czekając na jakąkolwiek reakcję z twojej strony . uśmiechnęłaś się lekko, gdy to zobaczył odwzajemnił uśmiech, pokazując szereg swoich białych ząbków . nie obchodziło Cię nawet już to, jaka jest pogoda . odrzuciłaś parasol gdzieś w bok, uchwyciłaś jego zimne od deszczu policzki w swoje dłonie, zbliżyłaś się lekko, wyszeptałaś cicho, że też go kochasz i go pocałowałaś . Harry objął Cię w talii i przyciągnął do siebie tak, że nie dzieliły już was nawet milimetry . przeniosłaś swoje ręce na jego szyję, a  on odwzajemniał pocałunek coraz czulej . nie przejmowaliście się nawet tym, że jesteście cali mokrzy od deszczu, że zerwała się straszna wichura, a kilka kilometrów od was zaczynała się burza . staliście wtuleni w siebie i cieszyliście się sobą i tym najszczęśliwszym dniem w życiu .

jesteście już ze sobą 3 lata i bardzo dobrze wspominacie tamten dzień, mimo że oboje potem się rozchorowaliście . jesteście ze sobą bardzo szczęśliwi, cieszycie się wspólnym życiem i już wiecie, że spędzicie je na zawsze razem, pomimo tego, że jesteście jeszcze młodzi .


poniedziałek, 2 lipca 2012

imagin - Niall


Siedziałaś sobie w kawiarni jak codziennie, bo w twoim domu trwały ciągłe kłótnie i krzyki twojego ojczyma . mieszkałaś w Londynie od 3 lat, po śmierci taty wyjechałaś z mamą, która zaczęła tu pracę, znalazła faceta, który okazał się łajdakiem, ale nie mogłyście od niego teraz odejść, bo nie miałyście wystarczająco pieniędzy, aby kupić lub wynająć własne mieszkanie. Mama chciała oszczędzić Ci widoków i cierpienia, dlatego sama mówiła byś spędzała czas poza domem. I tak robiłaś, bo nienawidziłaś gdy mówił, że jesteś bezużyteczna bo nie przynosisz do domu pieniędzy , wracałaś tam tylko żeby się przespać . Próbowałaś właśnie przygotować się do ważnego egzaminu, który miał się odbyć za kilka dni, ale nie mogłaś się skupić, w kawiarni były tłumy, szumy i rozmowy Ci przeszkadzały.

- cholera ! – krzyknęłaś i zaczęłaś ratować to, co właśnie zalałaś resztką swojej kawy

- nie denerwuj się tak, bo złość piękności szkodzi xd – usłyszałaś męski głos za swoimi plecami

- skoro tak, to nie mam się czym przejmować, bo ja już całą urodę musiałam stracić – odparłaś, nie odwracając się w jego stronę

- nie mów tak, bardzo ładna jesteś ;) – kątem oka zauważyłaś, że usiadł obok ciebie, zobaczyłaś tylko jego blond włosy . zaczął Cię trochę irytować, bo przeglądał twoje notatki .

- pozwoliłam ruszać Ci moje rzeczy ? – zwróciłaś się w jego stronę, on tylko słodko się uśmiechnął . przez chwilę wydawało Ci się jakbyś go już gdzieś widziała

- przepraszam ;) i nie przedstawiłem się, jestem Niall .

- to ja przepraszam . mam zły dzień . miło mi, ja jestem [t.i.] ;)  - Niall, Niall ? jego imię znów wydało Ci się znajome, ale nie miałaś pojęcia skąd go możesz znać

- nie szkodzi ;) każdemu się zdarza, a tak w ogóle to co tu robisz ?

- długo by tu opowiadać, ale w skrócie to się uczę na test z matematyki ;)

- chętnie bym Ci pomógł, ale to najgorszy przedmiot jaki może być xd

- witaj w klubie, myślę to samo ;d ale słuchaj, bo coś mi nie daje spokoju . czuję się jakbym skądś cię znała .

- jak już mówiłem jestem Niall, Niall Horan z One Direction

- a no tak, teraz pamiętam że widziałam Cię i twoich kolegów parę razy w telewizji ;)

- nie jesteś naszą fanką ? – uśmiechnął się – fajnie czasami porozmawiać z kimś kto nie piszczy na twój widok ;d

- fanką może nie, ale fajne macie piosenki ;)

- dzięki xd a ty często tu bywasz ?

- tak się składa że codziennie ;)

- ooo, miło xd

Niall zamówił dla was coś słodkiego, świetnie wam się rozmawiało, czas minął szybko do wieczora a ty się oczywiście nic nie nauczyłaś xd chłopak pojawiał się w kawiarni przez cały następny tydzień . dużo rozmawialiście, poznawaliście się nawzajem, zaprzyjaźniliście się. Po 7 dniach się nie pojawił. Kolejnego też i następnego też go nie było. polubiłaś go,  a on okazał się gwiazdką, która zapomina o innych, jednak chciałaś poczytać coś o ich zespole i dowiedziałaś się, że pierwszego dnia gdy się nie pojawił, wyjechał z chłopakami na 2 miesiące w trasę. Posmutniałaś, bo nic ci o tym nie powiedział i się nie pożegnał . znalazłaś jego konto na twitterze i napisałaś:
- hej @NiallOfficial ;) nie wiem czy mnie pamiętasz, ale ... powodzenia w Ameryce ;d [t.i]
jak wielkie było twoje zdziwienie, gdy kilka godzin później dostałaś od niego odpowiedź
- witaj @[n.t.tt]! oczywiście, że tak, jak mógłbym zapomnieć Cię i ten świetny tydzień xd byłem tak rozkojarzony, że zapomniałem zabrać od ciebie numer telefonu ;d mam nadzieję, że jeszcze szybko się spotkamy ;)

Podałaś chłopakowi swój numer telefonu w wiadomościach prywatnych. Blondyn dzwonił do ciebie codziennie albo na komórkę albo na skype , ale po trzech tygodniach znów zamilkł. Żadnych wiadomości, nie odbierał telefonu .  siedziałaś właśnie w swojej ukochanej kawiarni, gdy ktoś zaszedł Cię od tyłu i zakrył oczy

- zgadnij kto to ? – ktoś powiedział zmienionym głosem, ale ty go poznałaś od razu

- czy to ty Niall ? – chłopak odkrył twoje oczy i usiadł obok ciebie

- skąd wiedziałaś ?

- tego głosu nie da się pomylić ;) poza tym co ty tu robisz, trasę przecież masz .

- muszę załatwić coś bardzo ważnego, im dłużej jestem tam, wariuję . nie potrafię, tak spokojnie koncertować teraz, gdy ...

- ej, co jest ? mnie możesz wszystko powiedzieć, zawsze Ci pomogę ;)               

- serio ? to chodź teraz gdzieś ze mną .

- ok . ale gdzie ?

- nie ważne, po prostu chodź ;d – zarzuciłaś na siebie swój płaszcz i wyszłaś za chłopakiem . szliście w ciszy, Niall tylko co jakiś czas na ciebie zerkał i tyle . doszliście do parku, on usiadł na ławce więc się dołączyłaś i oboje patrzyliście gdzieś w dal – wiesz, nigdy nie byłem dobry w mówieniu tego co myślę, wiele razy tłumiłem różne rzeczy wewnątrz mnie, ale z tym nie mogę tak postąpić, bo taka szansa już nigdy mi się nie przytrafi

- chciałabym ci pomóc, ale nie wiem jak, bo nie rozumiem o czym mówisz

- zakochałem się, cholernie mocno się zakochałem i nie potrafię być z dala od niej z myślą, że jest tylko moją przyjaciółką .

- no cóż, to nie moja działka , niestety ja mam pecha w tych sprawach więc Ci chyba nie pomogę

-głuptasie ! – zwrócił się w twoją stronę, uchwycił w swoje dłonie twoją twarz i patrzył Ci głęboko w oczy – o ciebie mi chodzi, ty jesteś moim życiem, moim głosem , moim powodem by być , moje serce i w ogóle cały ja chcę być tylko przy tobie . kocham Cię ! – po twojej twarzy spływały łzy, oczywiście łzy szczęścia, bo od jakiegoś czasu zrozumiałaś, że też coś do niego czujesz , gdy wyjechał tęskniłaś za nim, a on teraz jest obok, tylko dla ciebie . Niall zbliżył się do ciebie i zaczął Cię całować, to był twój najlepszy pocałunek w życiu, poddałaś się temu, ogarnął Cię przyjemny dreszcz i nie chciałaś przestawać

- ja ciebie też kocham ! ;) – nareszcie się uśmiechnęłaś i wtuliłaś w chłopaka . spędziliście ze sobą całą resztę dnia, bo wieczorem musiał znów wrócić na koncerty.

Jesteście ze sobą od 3 lat, mieszkacie w pięknym domu w okolicach Londynu razem z twoją mamą, która nareszcie porzuciła swojego partnera, planujecie właśnie wielką uroczystość weselną, a w drodze jest mały Horan ;)